08 października 2017

Jak zostać pisarzem?

Popowiczanka postanowiła sprawdzić, czy łatwo zostać pisarzem. Po wizycie u Tadeusza, kliknijcie tutaj: Popowiczanka z wizytą u Tadeusza,  z niecierpliwością czekała na warsztaty literackie w muzeum, no i doczekała się. Oto relacja z tych warsztatów.

Warsztaty prowadził Daniel Odija, zobaczcie zdjęcie obok i kliknijcie tutaj: Daniel Odija - Culture.pl oraz tutaj: Warsztaty twórczego pisania. Jego powieść "Niech to nie będzie sen" była nominowana do Paszportu "Polityki" i Europejskiej Nagrody Literackiej. "Tartak" i "Kronika umarłych" były nominowane do Nagrody Literackiej Nike 2004 (finał) i 2011, kliknijcie tutaj: Kronika umarłych oraz tutaj: NIKE 2011 - nominacje. Popowiczanka lepiej trafić nie mogła.

Na warsztaty zapisali się młodzi entuzjaści dobrej literatury. Wśród młodych Popowiczanka czuje się najlepiej. Dlatego z łatwością zniosła stres związany z literackimi ćwiczeniami, które musiała wykonać, a robiła to pierwszy raz w życiu. Potraktowała ćwiczenia  jak naukę poprzez zabawę.

Wszystko zaczęło się od pisania "haiku" - trójwersowych miniaturek poetyckich. Jeśli nie wiecie, co to jest haiku, to kliknijcie tutaj: Polski portal literacki - haiku. Haiku powinno zawierać elementy opisu przyrody i jakąś autorską refleksję.

W pierwszym haiku Popowiczanka użyła siedmiu z dziewięciu wylosowanych słów. Odrzuciła "weranda, zielony" i wyszło jej tak:

Milczący świt
całuje brązowych ludzi
na żółtej plaży. 

Ta miniaturka niestety nie miała nic wspólnego z prawdziwym japońskim haiku. Trudno. Z drugą, autorską, miniaturką poszło Popowiczance jeszcze gorzej. Miniaturkę "Nigdy nie jest nigdy końcem czegoś, co zaczęło się wczoraj" Daniel słusznie zakwalifikował do nurtu filozoficzno- matematycznego, bo przyrody w niej nie było.

Popowiczanka w trakcie warsztatów napisała też scenkę rodzajową, w której musiała się odwołać do pięciu zmysłów: słuchu, wzroku, dotyku, węchu i smaku. Scenka nazywała się "Tęczowa opera" i była zainspirowana wczorajszym koncertem kameralnym w operze (bilety jak zwykle załatwiła Jasia), w związku z premierą Fidelia, kliknijcie: Fidelio.

Uczestnicy warsztatów z uwagą słuchali rad Daniela, bazujących na jego osobistych doświadczeniach, analizowali teksty oraz obiecali zrobić zadanie domowe, które ma opisać "zewnętrzność i wewnętrzność bohatera". Popowiczanka robiła notatki. Jak ją poprosicie, to Wam powie, czego na warsztatach literackich nauczyła się.  

Wyszła z muzeum Pana Tadeusza bardzo zadowolona. Gdy wchodziła padał deszcz:


gdy wychodziła świeciło słońce. Jak myślicie, o czym to świadczy?

8 komentarzy:

  1. Super, Bardzo ciekawie spedzony czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - nowe doświadczenie, nowi ciekawi ludzie. Warto było zgłosić się na warsztaty twórczego pisania.

      Popowiczanka

      Usuń
  2. został jeszcze start rakietą na księżyc pomyślności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę lecieć na Wenus, to mogę ciebie zabrać. Musisz jednak trochę poczekać. Teraz czytam.

      Popowiczanka

      Usuń
  3. Popowiczanko!

    Może Panu Danielowi spodobałaby się taka wersja haiku:

    Żółtą plażę świt
    całuje- milkną ludzie
    w brązie werandy.

    Z pozdrowieniami-Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jestem przekonana, że Twoja wersja haiku z wylosowanymi słowami spodoba się Danielowi. Mam z nim kontakt.

      Popowiczanka

      Usuń
    2. Popowiczanko,dziękuję.Nowa miniaturka poetycka:

      Mglista jesień trwa:
      w ponurej naturze drga
      promień nadziei.

      Anka

      Usuń
    3. Aniu, Twoja miniaturka spełnia kryteria "haiku" i jest na czasie. Umieszczę ją z przyjemnością na blogu jako hasło listopada. Dziękuję, że bierzesz udział w tej literackiej zabawie.

      Popowiczanka

      Usuń