Pokazywanie wpisów oznaczonych etykietą Wiedza.Pokaż wszystkie wpisy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiedza. Pokaż wszystkie posty

03 marca 2018

Bye, bye, kasowniku


"Bojurek", niedościgniony wzór fotoreportera, chciał kiedyś zrobić ze mną serię zdjęć wrocławskich neonów. Jak dotąd nic z tego nie wyszło, ale za to zrobił serię zdjęć wrocławskich kasowników w autobusach. Jurka tak oczka kasownika ujęły, że sobie z kasownikiem  zdjęcie zrobił. Świetny pomysł. Na moją prośbę Jurek sfotografował tez inne kasowniki.

Jurku, wielkie dzięki za "kasowniki" i inne zdjęcia zrobione przez Ciebie - umieszczałam je na blogu z wielką przyjemnością. Kliknijcie koniecznie na 7 zdjęć poniżej, żeby przeczytać wyjątkowe napisy. Umieściłam też poniżej informacje o nowych biletomatach.

 Oto, jak kasowniki żegnają  się z nami pasażerami 8 marca 2018:

  • Zrób ze mną ostatnie Selfie, proszę!
  • Czy te oczy mogą kłamać? Naprawdę! Odchodzę!!
  • Mennica ręce zaciera, ma nowego pomagiera!
  • Obejmij mnie po raz ostatni!
  • Nowy kasuje, a biletu nie drukuje (:
  • Może spotkamy się w drugim wcieleniu?
  • To jest taka polityka -  jeden wisi, a drugi znika ...
  • Przechodzę do historii!!



Kończy się kolejna epoka. Od 8 marca 2018 (czy to prezent dla kobiet?) Wrocław znajdzie się w światowej czołówce miejskiej komunikacji. W dodatku do Gazety Wyborczej 1 marca 2018 Edyta Bryła napisała m.in. tak:

"Nowy system sprzedaży biletów we wrocławskim MPK zacznie działać 8 marca. Elektroniczny bilet będzie można kupić łatwiej, bo w miejsce 820 mobilnych biletomatów pojawi się 3,3 tys. nowych elektronicznych kasowników. A 125 automatów biletowych zostanie zastąpionych przez 170 nowoczesnych biletomatów. Do tego będzie można płacić zbliżeniowo kartami płatniczymi oraz za pomocą Blik-a i Android Pay. (...)

To rozwiązanie na światowym poziomie: zamiast papierowego biletu na autobus czy tramwaj wystarczy mieć ze sobą kartę płatniczą - tę samą, którą płaciliśmy za przejazd w biletomacie lub kasowniku. Tak będzie od 8 marca we Wrocławiu, a potem w Łodzi.  (...)

Ale najciekawsze jest to, że płacąc za przejazd kartą płatniczą w nowych urządzeniach, zapisana na niej w transakcja zastąpi całkowicie tradycyjny bilet papierowy. System automatycznie przypisze bilet do numeru karty, przy czym dla bezpieczeństwa będzie on szyfrowany przez ciąg cyfr, tzw. token. (...)

Zapisanie tego tokenu w bazie danych pozwoli sprawdzić, czy pasażer zapłacił za przejazd. To dzięki temu kontroler może sprawdzić, przykładając kartę płatniczą do swojego czytnika, czy został nią opłacony bilet – tłumaczy Kamila Kaliszyk z Mastercard Europe. Jak dodaje, Wrocław jest pierwszym miastem w Polsce, które wdraża rozwiązanie na dużą skalę, idąc w ślady na przykład Londynu.

Taki system chwali Michał Beim z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – W Londynie, wprowadzając taki system, skrócono czas i liczbę czynności do wykonania, by zapłacić za przejazd. Nie trzeba nabywać karty, potem jej ładować, a już w pojeździe odbijać przy wejściu – mówi Beim
."


Więcej na temat obsługi nowych biletomatów możecie przeczytać tutaj (zobaczcie też tutaj: Kanarek, Czadzik, ..., biletomaty - to wszystko dla nas ):

O nowych biletomatach i ich obsłudze możecie przeczytać też na stronach internetowych Rady Osiedla Pilczyce, Kozanów, Popowice, kliknijcie: Rada Osiedla nr 29 oraz  tutaj (kliknijcie): Prezentacja Konrada Postawy.

Postscriptum. Pasażerowie, pożegnajmy się czule z naszymi kasownikami, które przechodzą do historii.

03 lutego 2018

Ochrona danych osobowych, czyli RODO

Kiedyś Popowiczanka chwaliła się, że potrafi rozszyfrować różne skróty, na przykład, takie: DFOP, GDS, BPS, kliknijcie tutaj: Społeczna super moc. Na szczęście chyba nie powstał skrót PS, bo wtedy nie wiedziałaby, czy chodzi o "politykę senioralną" czy o "partycypację społeczną". Za to powstał skrót PE, czyli Parlament Europejski.

Do niedawna Popowiczanka nie znała skrótu RODO. Usłyszała go pierwszy raz na pewnej debacie 26 stycznia 2018. Po powrocie z debaty tak, jak każda cyfrowa seniorka, siadła do komputera i w wyszukiwarce napisała "rodo". Na ekranie pojawiły się m.in. takie podpowiedzi zapytań: Rodowicz, rodeo. Tak było za pierwszym razem. Dzisiaj bardzo sprytna wyszukiwarka wskazywała tylko "prawidłowe" podpowiedzi zapytań:

  • rodo ustawa
  • rodo a giodo
  • rodo szkolenie
  • rodo kogo dotyczy
  • rozporządzenie o ochronie danych osobowych (rodo).
Możecie wierzyć albo nie, ale tak naprawdę było. Wyszukiwarka "zmądrzała"! Co więcej, wyszukiwarkia czyta w naszych myślach i stale się uczy, a to wszystko dzięki matematykom i informatykom, którzy te narzędzia wymyślają i programują. Spróbujcie powtórzyć na swoich komputerach ten informatyczny eksperyment i napiszcie RODO. Już kiedyś Was do czegoś podobnego zachęcałam - bawiłam się wtedy słowem "senior", kliknijcie tutaj: Poznań czy Wrocław.

RODO to nie zabawa. To coś bardzo poważnego, co zacznie obowiązywać od 25 maja 2018. General Data Protection Regulation (unijny skrót to GDPR), czyli Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych (RODO – polski skrót) było opracowywane i dyskutowane przez cztery lata, a ostatecznie przyjęte zostało przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej w kwietniu 2016 r. Teraz jest czas na popularyzację tych przepisów.

Dlatego (zachęcona przez Żółty Parasol) Popowiczanka udała się na debatę, kliknijcie tutaj: Wrocławskie Biuro PE - Facebook. Debata była zatytułowana  "Z Widokiem  na ochronę danych osobowych". Czy zauważyliście dużą literę w słowie "Widokiem"? To nie pomyłka. To gra słów. Wrocławskie biuro PE mieści się przy ulicy Widok.

Debata była zorganizowana przez Biuro Kontaktowe Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu oraz Przedstawicielstwo Regionalne Komisji Europejskiej. Debata była transmitowana na żywo w internecie, a internauci mogli na bieżąco zadawać pytania. Całą debatę możecie obejrzeć tutaj, kliknijcie: Transmisja z debaty - Facebook.

W debacie udział wzięli:

  • Michał Boni, poseł do Parlamentu Europejskiego, minister administracji i cyfryzacji w latach 2011-2013, 
  • Paweł Makowski, radca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych,
  • Tomasz Radziszewski, prawnik z Uniwersytetu Wrocławskiego. 
Krótka relacja z tej debaty jest tutaj (kliknijcie): Relacja z debaty. Spotkanie rozpoczął chyba Dyrektor Wrocławskiego Biura PE (Popowiczanka nie zapamiętała jego nazwiska). Debatę poprowadził Filip Marczyński, dziennikarz Radia Wrocław. Popowiczanka siedziała w drugim rzędzie i zdjęcia jak zwykle robiła (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć):



Nasze dane osobowe są naszą własnością. RODO określa obowiązki i prawa dotyczące danych osobowych i ich ochrony. Powinniśmy wiedzieć, jakie prawa mamy.  Popowiczance bardzo spodobała się opinia, że "dożyjemy" czasów, gdy dostarczyciela usług, na przykład mobilnych, będzie się wybierać na podstawie tego, jak on chroni nasze dane osobowe. Oby nie sprawdziło się powiedzenie "Polak mądry po szkodzie". O mądrości seniorów już kiedyś Popowiczanka pisała, kliknijcie tutaj: Oblicza mądrości w starości. Nie wątpi ona, że mądrze dysponujecie swoimi danymi osobowymi.

Na debacie była też mowa o bezpieczeństwie komputerowym. Ten problem był przedmiotem dyskusji na jednym ze spotkań Grupy Dialogu Społecznego ds. Technologii Obywatelskich:

22 stycznia 2018

Urszula Glensk - czy tylko pisarka?


Popowiczanka  sama siebie nie może rozpoznać. Jak ten blog ją zmienił! Gdy wystartowała w roli blogerki we wrześniu 2015, kliknijcie tutaj: Inauguracja bloga, nie sądziła, że wtedy zaczął się w jej senioralnym życiu nowy etap - etap przygód z wrocławską kulturą; etap poznawania wspaniałych ludzi, których prawdopodobnie nie poznałaby, gdyby nie szukała tematów na blog.

Część czytelników naszego bloga zapewne zna ten wpis na blogu Wirtualnej Kultury 60+ (projekt Erasmus realizowany przez Stowarzyszenie Żółty Parasol na Ołbinie):

Popowiczanka zachęcała w nim do wzięcia udziału w spotkaniu z dr hab. Urszulą Glensk z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego (Zakład Form Literackich i Dokumentalnych). Za książkę "Historia słabych. Reportaż i życie w Dwudziestoleciu 1918-1939" Urszula Glensk otrzymała Nagrodę Historyczną „Polityki” (2015). Jest to bardzo prestiżowa nagroda.

Oto relacja ze spotkania z Urszulą Glensk w Muzeum Pana Tadeusza 17 stycznia 2018, z konieczności bardzo skrótowa (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć).


Na spotkanie do Muzeum Pana Tadeusza przyszły tłumy - zabrakło miejsc siedzących i stojących. Popowiczanka sprytnie zajęła miejsce w pierwszym rzędzie, bo

  • zamierzała robić (smartfonem) zdjęcia,
  • szykowała się do zadawania pytań.
Przecież wiecie, że Popowiczanka to lubi.

Spotkanie prowadził Mariusz Urbanek, kierownik Gabinetów Świadków Historii, wchodzących w skład Muzeum Pana Tadeusza, kliknijcie tutaj: Gabinety. Gabinety Świadków Historii zajmują się popularyzacją zbiorów przekazanych Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich przez Władysława Bartoszewskiego oraz Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Mariusz Urbanek jest autorem wielu książek biograficznych, m.in. książki o matematykach lwowskich  "Genialni. Lwowska szkoła matematyczna", Wydawnictwo Iskry 2014, kliknijcie tutaj: Mariusz Urbanek - Wikipedia.

Tematem spotkania była historia życia Hanny i Ludwika Hirszfeldów. Urszula Glensk kończy pisać książkę na ten temat. Mariusz Urbanek był w szczęśliwym położeniu, ponieważ maszynopis książki od autorki już dostał. Książka prawdopodobnie będzie miała tytuł "Zrozumieć krew". Niestety Popowiczanka zagapiła się i nie wie, w jakim wydawnictwie książka ukaże się.

Popowiczanka robiła notatki, bo kto spamiętałby tak burzliwą i zawiłą historię rodziny Hirszfeldów oraz wiele innych wątków, w których pojawiali się bardzo interesujący ludzie. Ciekawe były wyjaśnienia Urszuli Glensk na wiele pytań, które zadawała.

  • Dlaczego Hirszfeldowie przeprowadzali się tyle razy? 
  • Dlaczego ze Szwajcarii pojechali na Bałkany, gdzie była wojna i epidemia tyfusu? 
  • Co zadecydowało, że po wojnie wybrali Wrocław? 
  • Dlaczego Hirszfeld nie dostał po wojnie nagrody Nobla?
Były też wątki dotyczące utraty majątku, tragicznego okresu pobytu w warszawskim getcie, zmiany religii, choroby córki itd. Nie zabrakło jednak lżejszych akcentów, co potwierdza "uśmiechnięte" zdjęcie poniżej (kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć).


Urszula Glensk uważa, że XX wiek to wiek medycyny. Trudno nie zgodzić się z nią, bo przecież wtedy odkryto m.in. antybiotyki, a Ludwik Hirszfeld grupy krwi.

Popowiczanka zwracała uwagę szczególnie na te wypowiedzi Urszuli Glensk, które dotyczyły roli kobiet. Hanna Hirszfeld, żona Ludwika, znała siedem języków i żyła w cieniu męża, w pewnym sensie dla niego. Popowiczance bardzo spodobało się określenie Urszuli Glensk, że "Hanna była krok za nim". Hanna była twórczynią kliniki dziecięcej we Wrocławiu przy ulicy Wrońskiego, a Ludwik Instytutu - teraz jest to Instytut Immunologii PAN.

Popowiczanka była pod ogromnym wrażeniem wiedzy Urszuli Glensk - wiedzy historycznej, kulturowej, ale też medycznej. Prelegentka ze swobodą opowiadała o szczepionkach, chorobach wenerycznych, odmianach tyfusu, jak przebiegały prace nad grupami krwi, itd. Przygotowywana przez Urszulę Glensk książka nie jest tylko o historii pewnej rodziny. To coś więcej i podobno czyta się ją jednym tchem. Mariusz Urbanek na wstępie spotkania mówił o książce z zachwytem.

Na zakończanie najważniejsza rzecz: o co Popowiczanka zapytała Urszulę Glensk? Nie zapytała o chorobę córki i kontakty Hirszfeldów z Polonią w Szwajcarii - o to pytali inni uczestnicy spotkania. Popowiczanka zapytała o warsztat pracy. Jak Urszula Glensk zbierała dokumenty? Gdzie i w jakiej formie je przechowuje? Czy jeździła po Europie śladem Hirszfeldów? I co okazało się? Dokumenty leżą na podłodze, a Urszula Glensk wielokrotnie jeździła m.in. do Londynu na spotkania z krewną Hirszfeldów, która była bezcennym źródłem informacji.

Teraz Popowiczanka zazdrości Urszuli Glensk - humanistce. Żałuje, że nie została historykiem lub pisarzem. Jak myślicie, czy Urszula Glensk zazdrości czegoś "ścisłowcom"? Zapytajcie o to Popowiczankę, jak ją spotkacie.

19 stycznia 2018

Jak dożyć stu lat w dobrym zdrowiu?

Popowiczanka od dawna szuka sposobu (skutecznego) na długowieczność. Podgląda, zagląda, zgaduje, wymyśla teorie i nic. Skutecznego sposobu chyba jeszcze nie odkryto.

Przez pewien czas Popowiczanka była skłonna wierzyć, że wszystko zależy od genów, kliknijcie tutaj: Sekrety długowieczności - National Geographic. Skoro jednak w tym artykule napisano, że "Stulatkowie osiągają swój wiek, bo są zdrowsi, mają geny sprzyjające długowieczności, postępują rozsądnie i dopisało im szczęście", to jej wiara w geny zmalała. Wszystko zależy od szczęścia.

Popowiczanka myślała też o wpływie radosnego dzieciństwa na długość życia. No, bo skoro jedna z naszych koleżanek twierdzi, że na zdjęciu obok miała osiem lat, a wygląda na nim na lat co najwyżej trzy, to radosne dzieciństwo bardzo ją odmłodziło. A tak przy okazji, czy wiecie, kto na tym zdjęciu jest?

Potem Popowiczanka myślała, że wszystko zależy od regionu geograficznego i sposobu odżywiania. Przykładem tego są Japonki. Japońskie babcie zdobyły kiedyś internet. Ich girlsband zawojował świat, kliknijcie tutaj:  Zespół KBG84. Japońscy dziadkowie babciom nie mogą dorównać kondycyjnie. Popowiczanka nie znalazła w internecie boysbandu japońskich dziadków. Średnia wieku męskiego zespołu, który znalazła, jest wielokrotnie mniejsza, kliknijcie: Zespół męski, bo w zespole babć średnia to 84 lata.

Wszystkie dotychczasowe teorie, w które wierzyła Popowiczanka, legły dzisiaj w gruzach z powodu amerykańskich badań. Kliknijcie tutaj: Susan Pinker, Sekrety długowieczności. Po uruchomieniu filmu kliknijcie z prawej strony na dole na kwadracik z trzema kropkami i wybierzcie napisy (tłumaczenie) w języku polskim.

Otóż, okazało się, że najważniejszą rzeczą jest krąg naszych znajomych, nasi przyjaciele, nasze życie towarzyskie, bezpośrednie kontakty z ludźmi. "Posiadanie" przyjaciela, który będzie przy nas na dobre i na złe, jest najlepszą receptą na długie życie. Oto cały przepis, wymieniony od rzeczy najważniejszych do mniej ważnych, jeśli chodzi o długość życia:

  • integracja społeczna (social integration)
  • bliskie związki (close relationships)
  • unikanie papierosów
  • unikanie okazji do picia
  • szczepienie się p/grypie 
  • rehabilitacja kardiologiczna
  • ćwiczenia fizyczne
  • utrzymywanie prawidłowej wagi ciał
  • kontrola ciśnienia
  • czyste powietrze.
Integracja społeczna ma największy wpływ na długowieczność. I co Wy na to? Czy stosujecie te zalecenia? Jeśli nie, to w przededniu Dnia Babci i Dziadka zróbcie zobowiązanie, że te zasady zaczniecie stosować od poniedziałku!

Postscriptum. Na razie skorzystajcie z tych propozycji na weekend we Wrocławiu, kliknijcie: Harmonogram Dni Babci i Dziadka (14 stron).

15 stycznia 2018

Różowy poniedziałek

Psychologia kolorów to bardzo ciekawy temat i fajna zabawa. Fachowcy twierdzą, że jest uniwersalna i niezależna od pochodzenia kulturowego osoby. Np. wybór ubioru w określonym kolorze jest tylko pozornie przypadkowy. W rzeczywistości barwa, po którą sięgamy, określa nasze nastroje, tęsknoty, a nawet głęboko skrywane problemy i potrzeby psychiczne, kliknijcie tutaj: Znaczenie kolorów.

W logo stowarzyszenia Popowiczanie dominują kolory żółty i czerwony, kliknijcie tutaj: Kolejny rok u Popowiczan zaczął się. Żółty podobno oznacza radość, ciepło i pewność siebie. Kolor czerwony to witalność i aktywność, kliknijcie: Znaczenie kolorów. Czy tacy są Popowiczanie?

Zainteresowałam się znaczeniem kolorów, bo dzisiaj jest "Blue Monday", kliknijcie tutaj: Blue Monday - Wikipedia oraz tutaj: Blue Monday. Wszystko zaczęło się w roku 2004. Początkowo wyznaczano najbardziej depresyjny dzień w roku. Jego datę obliczano na podstawie pewnego wzoru matematycznego. Wzór nie ma sensu, bo występujące w nim wielkości są mierzone w różnych jednostkach lub są niemierzalne (kliknijcie tutaj: : Blue Monday - Wikipedia ). Oto ten wzór (W+D-d)T/(MN), gdzie
  • W - pogoda
  • D - dług
  • d - miesięczne wynagrodzenie
  • T - czas od Bożego Narodzenia
  • Q - niedotrzymanie obietnic noworocznych
  • M - niski poziom motywacji
  • N - poczucie konieczności podjęcia działań.
Jak podaje Wikipedia, nowy  sposób wyznaczania "Blue Monday" (smutny, przygnębiający poniedziałek) wprowadził w roku 2011 brytyjski psycholog Cliff Arnall, kliknijcie: Cliff Arnall - Twitter. We wzorze na datę tego poniedziałku uwzględnił on czynniki

  • meteorologiczne (krótki dzień, małe nasłonecznienie), 
  • psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych),
  • ekonomiczne (czas, który upłynął od kupowania bożonarodzeniowych prezentów, czyli termin płatności kredytów).
W ten sposób wybór padł na trzeci poniedziałek stycznia, czyli dzisiaj! Oczywiście naukowcy protestują, że to jest farsa itp. I co z tego? My przecież traktujemy to jako zabawę.

Nie martwcie, są już sposoby na walkę z "Niebieskim poniedziałkiem". Na YouTube znalazłam ten film (kliknijcie): Stop Blue Monaday, a w pewnej telewizji wysłuchałam rad trenera biznesu, który m.ni. poleca stosowanie amerykańskiej zasady zjedz "ciastko" na śniadanie. "Ciastko" to tylko symbol czegoś przyjemnego. Trener biznesu radził dobre traktowanie samego siebie. Róbmy sami sobie przyjemności. Ja dzisiaj na śniadanie zjadłam trzy krówki!!! 

Oddzielną sprawą jest nasz mózg. Zdaniem trenera biznesu mózg można łatwo oszukać. Jeśli rano ucieknie Wam autobus, a przejeżdżający samochód Was ochlapie, szybko poszukajcie czegoś optymistycznego - wystarczą dwie przyjemne rzeczy, żeby odwrócić uwagę Waszego mózgu. Ja dzisiaj wstałam lewą nogą i zbyt późno. Szybko podeszłam do okna, a tam niebieskie bezchmurne niebo i całe osiedle w słońcu. To nie może być "Blue Monday".  

Uwaga. Zastanawiałam się, jak nazwać ten wpis. Wybór padł na "Różowy poniedziałek", bo w Polsce lubimy "różowe okulary". Co pomyślelibyście, gdym napisała "Żółty poniedziałek"? Kiedyś w Chinach kolor żółty podobno był zarezerwowany tylko dla cesarzy. A z czym ten kolor kojarzy się w Polsce? Z zazdrością?

18 grudnia 2017

Habitusy i Macedonia


W listopadzie 2017 Popowiczanka poznała etnografkę Małgorzatę Czyżewską w związku z projektem "Etnografia pamięci PRL", kliknijcie tutaj: Codzienna kultura w czasach PRL - blog. To Małgorzata przeprowadzała wywiady z wrocławskimi seniorami o tym, co zapamiętali na temat kultury PRLu i to od Małgorzaty Popowiczanka dowiedziała się, że jest słowo "habitus".

O Matko! Popowiczance wydawało się, że nie musi zapamiętywać wyjaśnień Małgorzaty, bo wszystko znajdzie w internecie. To był błąd, bo jak można zrozumieć taki tekst (kliknijcie tutaj: Partnerstwo na rzecz podnoszenia kwalifikacji zawodowych ...):

"Według P. Bourdieu habitus oznacza nabyte umiejętności i kompetencje jednostki, które przyjmują postać trwałych dyspozycji, takich jak sposoby postrzegania świata czy reguły działania i myślenia. Bourdieu ujmuje to w następujący sposób: „schematy myślenia i wyrażania, które przyswoiła jednostka".

Zatem każdy z nas ma habitus. To bardzo dobra wiadomość. Ciekawe byłoby zbadanie, czym się różnią nasze habitusy i jak one zależą od daty naszych narodzin. Koniecznie dajcie znać Popowiczance, jakie macie habitusy.

Teraz Popowiczanka zastanawia się nad wyższością etnografii nad slawistyką, jak kiedyś znany satyryk zastanawiał się nad wyższością Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia. Czy pamiętacie kim był ten satyryk i czym zajmowała się "mniemanologia stosowana"? Kliknijcie tutaj: Profesor mniemanologii stosowanej. Mniemanologię stosowaną chyba łatwiej zgłebić niż doszukać się w sobie muzycznej pamięci genetycznej, kliknijcie tutaj: Szkocja we Wrocławiu.

Popowiczanka  jeszcze za etnografię nie wzięła się, ale slawistykę studiuje "po nocach zaocznie", bo chce wiedzieć, czy i co wspólnego z głównymi nurtami badań slawistyki ma projekt: Etnografia pamięci PRL-u. Kultura codzienności Polski powojennej 1956-1989, realizowany w Instytucie Slawistyki Polskiej Akademii Nauk pod kierunkiem profesora Wojciecha Burszty, kliknijcie tutaj: Instytut Slawistyki PAN - projekty naukowe.

Oto, co Popowiczanka przeczytała w internecie o studiach na slawistyce, kliknijcie: studia.net - Slawistyka:

"Studia slawistyczne to, najogólniej mówiąc, studia nad kulturą, cywilizacją oraz filologią słowiańskich obszarów językowych. Tak zdefiniowany przedmiot nauki zdradza bardzo ważne informacje. Są to bowiem studia filologiczne, których przedmiotem nie jest jeden język, ale wiele różnych, a całość nauki osadzona jest w konkretnych ramach obyczajów i kulturowego dorobku krajów słowiańskich. "

Czy z tej definicji wynika, że slawistyka jest silnie związana z etnografią? Chyba tak, kliknijcie tutaj: Etnografia - Wikipedia. Slawistyka i etnografia stosują chyba te same metody badawcze. Potwierdza to następujący opis projektu "Etnografia pamięci PRL", podany na stronach Instytutu Slawistyki PAN, kliknijcie: Opis projektu. Ale nadal pozostaje otwarte pytanie o wyższość etnografii nad slawistyką.

Czy etnografia potrzebuje slawistyki? Popowiczanka z ulgą stwierdziła, że TAK. Znajomość języków słowiańskich była niezbędna, żeby np. zrealizować projekt "Polacy w Macedonii", a to się udało Małgorzacie, kliknijcie tutaj: Stowarzyszenie "Pracownia Etnograficzna" - Polacy w Macedonii. Projekt był finansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W ramach projektu była zorganizowana wystawa, kliknijcie tutaj: Wystawa "Polacy w Macedonii".

Małgorzata była pomysłodawczynią i główną wykonawczynią projektu o Polakach w Macedonii. Powstała specjalna platforma internetowa na temat tych badań, kliknijcie tutaj: Polacy w Macedonii. Okazało się, że Polacy są w Macedonii, kliknijcie tutaj: Migracja serc, a w Polsce Egejczycy, kliknijcie tutaj: Egejczycy w Polsce. Kliknijcie wewnątrz linków na zdjęcia, żeby poznać biografie tych osób. Na przykład, kliknijcie: Grażyna Martinoska.

Małgorzata bardzo ciekawie opowiadała o urokach Macedonii. Zobaczcie te filmy na YouTube:

Na zakończenie jeden z wykładów profesora Wojciecha  Burszty, dostępnych na YouTube. Popowiczanka wybrała właśnie ten film, bo Boże Narodzenie jest tuż, tuż, kliknijcie tutaj: W. Burszta, Boże Narodzenie w Polsce - YouTube.

Uwaga. Na zdjęciach powyżej jest pomnik Aleksandra Wielkiego w Skopje. Zdjęcie drugie jest z darmowej bazy Cliparts. Pierwsze zdjęcie Aleksandra przysłała mi Antonina.

Postscriptum I. Kiedyś Popowiczanka  proponowała członkiniom stowarzyszenia Popowiczanie spisanie ich historii, ale żadna nie była tym zainteresowana, kliknijcie tutaj: Drogi do Wrocławia.

Postscriptum II. Kochani, koniecznie przeczytajcie wszystkie linki. To jest materiał na całą zimę. Dlatego następny wpis Popowiczanka napisze chyba dopiero na wiosnę.

08 grudnia 2017

Aplikacja "Legimi" dla miłośników książek

Wygodne fotele to moja słabość. Jak wiecie, mam swój ulubiony fotel na Nadodrzu, kliknijcie tutaj: Pomalujmy Nadodrze na kolorowo. Teraz odkryłam fotel na Ołbinie i to w bardzo nowoczesnej bibliotece. Co więcej, na ścianie za fotelem jest "kącik" genealogiczny, a to mi się kojarzy z wystawą w Ratuszu, kliknijcie: Drogi do Wrocławia.

Czerwony fotel stoi w bibliotece w Hali Grafit. Biblioteka jest filią numer 5 Miejskiej Biblioteki Publicznej, kliknijcie: Filia MBP nr 5. Ja już w niej byłam razem z Kazią, kliknijcie tutaj: Popowiczanki na Ołbinie.

Współczesne biblioteki to nie tylko książki. Biblioteki stają się centrami kultury. Oferta  biblioteki w Graficie jest bardzo bogata, na przykład:

  • Spotkania genealogiczne – w każdą pierwszą środę miesiąca biblioteka zaprasza wszystkich zainteresowanych genealogią na spotkania organizowane przez Śląskie Towarzystwo Genealogiczne. 
  • Kindloteka – od 27 lutego 2017 można wypożyczenia 10 czytników Kindle, które otrzymano od firmy Amazon w ramach projektu opartego na współpracy z bibliotekami szkolnymi i publicznymi województwa dolnośląskiego.
  • Kursy języka angielskiego dla seniorów.
  • Każdy posiadacz elektronicznej karty bibliotecznej może otrzymać specjalny kod, dający dostęp do około 16 000 ebooków znajdujących się w ofercie Legimi. Więcej informacji o aplikacji "Legimi" podano tutaj, kliknijcie: Instrukcja korzystania z Legimi.
O czytnikach Kindle i o darmowej aplikacji "Legimi" napisałam więcej  na blogu projektu "Wirtualna Kultura 60+", realizowanego przez stowarzyszenie "Żółty Parasol", kliknijcie tutaj: Blog "Wirtualna Kultura 60+".

Szczególnie ciekawy jest dostęp do tysięcy książek w internetowej bazie "Legimi". Zarejestrujcie się w Waszych filiach Miejskiej Bibliotece Publicznej, a będziecie mieli darmowy dostęp do tych książek. Lista bibliotek, które mają dostęp do Legmi jest podana na stronach Mediateki, kliknijcie: Mediateka - info o Legimi.

Biblioteka w Hali Grafit robi wrażenie:


Za namową Marka biorę udział w warsztatach "Wirtualna kultura 60+plus". Ciekawe nowe doświadczenie, ciekawi nowi ludzie, ciekawe nowe wiadomości przydatne tym seniorom, którzy chętnie korzystają z możliwości internetu. Zaglądajcie od czasu do czasu na blog "Wirtualna kultura 60+plus". Może zainteresuje Was inteligentny Wrocław, kliknijcie tutaj: Wrocław miasto inteligentne lub kliknijcie: Sterowniki i inne atrakcje.

01 grudnia 2017

Bis na kilka par butów

Przyjemność, relaks, nowa wiedza, podziw - takie uczucia towarzyszyły mi na koncercie "Perkusyjne śpiewanie", kliknijcie: Perkusyjne śpiewanie - wykonawcy i program. Cały koncert był prowadzony z dużym poczuciem humoru przez perkusistę z naszej Opery Zbigniewa Wojciechowskiego, który grał i opowiadał o wykonywanych utworach oraz z czego instrumenty perkusyjne są zrobione, jakie jest ich pochodzenie, itd.

Zbigniew Wojciechowski jest też członkiem Wrocławskiego Zespołu Salonowego "Orfeusz", kliknijcie: Wrocławski Zespół Salonowy "Orfeusz". Zespół grał m.in. dla Księcia Karola.

Tytuł koncertu "Perkusyjne śpiewanie" odpowiadał rzeczywistości. Instrumenty perkusyjne, a było ich wiele i to różnych, faktycznie śpiewały, a razem z nimi śpiewała solistka (mezzosopran) Dorota Dutkowska i pięcioosobowy chór żeński z naszej Opery. Wystąpiło czterech perkusistów z orkiestry Opery (kliknijcie tutaj: Orkiestra) oraz gościnnie dwoje perkusistów  - Eliza Kurowska i Radosław Jędraś.

Eliza Kurowska jest studentką Akademii Muzycznej w Krakowie, kliknijcie: Naukowe Koło Perkusyjne Amadrums. Radosław Jędraś pracuje m.in. w profesjonalnej szkole perkusyjnej Drum Clinic we Wrocławiu, kliknijcie tutaj:  Drum Clinic, Radosław Jędraś.

Cała szóstka perkusistów miała dużo roboty i dużo instrumentów do "obsłużenia". Bębny, kotły, talerze oraz pojemnik z wodą i plastikowy arkusz. Te dwa ostatnie instrumenty bardzo się przydały do tworzenia dźwięków z dżungli amazońskiej.

Muzycy byli bardzo dumni z marimby, nowego nabytku Opery. Zobaczcie tutaj, jak można grać na marimbie, kliknijcie: Marimba - film YouTube. Jest to instrument zrobiony ze specjalnego drzewa z Hondurasu.

Perkusiści grali też na raz na sześciu tamburynach. Nie zabrakło grających butelek, kieliszków, młotków, bębna hamulcowego, ... W kulminacyjnym punkcie koncertu wykonano utwór na maszynie do pisania, dar jednej z wrocławskich kancelarii adwokackich. Czy podobałby się Wam utwór na dwie kielnie i jeden papier ścierny?

Mnie się bardzo spodobała  kahona pochodząca z Peru, czyli skrzynka perkusyjna z dziurą w tylnej ścianie, kliknijcie tutaj: Kahona - Wikipedia. Można na niej wygodnie siedzieć i uderzając w nią rękoma wydobywać fantastyczne dźwięki. Zastanawiało mnie, jakim "nutami" zapisuje się utwór na kahonę lub maszynę do pisania.

Z tego koncertu wynika jedno, perkusista to najtrudniejszy zawód w orkiestrze. Taki skrzypek gra tylko na skrzypcach, a perkusista musi umieć grać na wszystkim, co kompozytorowi tylko przyjdzie do głowy. Musi umieć dmuchać na bęben oraz przecierać ręką metalowe talerze - wszystko z odpowiednią siłą, kliknijcie tutaj: Instrumenty perkusyjne.

Na szczęście jest dużo utworów napisanych tylko dla perkusistów. Dlatego na koncercie mogliśmy usłyszeć, jakie cuda gra się na instrumentach perkusyjnych. Widownia domagała się bisów. Utwór wykonany na bis przez sześciu perkusistów nie wymagał perkusji - wystarczyły buty. O szczegóły zapytajcie Jasię.

Jak dobrze wiecie, bilety na koncert załatwiła Jasia. Szkoda, że byłam jedyną Popowiczanką, która z oferty Jasi skorzystała. Były z nami za to inne osoby. Po koncercie zajrzałyśmy z Jasią do Rynku na jarmark. Choinka nie jest jeszcze gotowa, za to są już bałwany i lizaki.

06 listopada 2017

Metoda szwedzka


Edukacja ustawiczna dorosłych jest pomysłem wartym popularyzacji, kliknijcie tutaj: Edukacja ustawiczna dorosłych - czasopismo. Popowiczanka jest o tym głęboko przekonana. Co więcej, ona wierzy, że edukacja ustawiczna odmładza!

Może nie wszystko odmładza - na zmarszczki chyba nie ma wpływu - ale na umysł tak. Dlatego jeśli nieopatrznie zaniedbaliście edukację ustawiczną, to koniecznie przeczytajcie ten wpis.

Internauci redagujący Wikipedię piszą o trzech wymiarach edukacji ustawicznej według Roberta J. Kidda (kliknijcie: Edukacja ustawiczna - Wikipedia oraz tutaj: E-mentor, AGH):

  • kształcenie w pionie,
  • kształcenie w poziomie,
  • kształcenie w głąb.
Kształcenie w pionie to kolejne szczeble od przedszkola do studiów wyższych i podyplomowych. Kształcenie w poziomie ma zapewnić poznawanie różnych dziedzin życia, nauki i kultury. Kształcenie w głąb obejmuje m.in. samokształcenie i kulturalne wykorzystanie czasu wolnego.

My seniorzy jesteśmy chyba już na tym trzecim etapie edukacji ustawicznej - kształcimy się w głąb. Tylko, co można zaliczyć do tego etapu edukacji?

Mnie bardziej interesuje pytanie, co z tych form aktywności seniorów jest szwedzką metodą "Study Circle"?  Na e-platformie EPALE na rzecz uczenia dorosłych w Europie są materiały o tej metodzie:

Oba te materiały są relacją z projektów  współfinansowanych przez Unię Europejską. Pierwszy projekt był realizowany w Rybniku dla samotnych matek, drugi we Wrocławiu dla seniorów wolontariuszy.

W materiałach z Rybnika o metodzie "Study Circle" napisano tak (kliknijcie tutaj: Anna Pokrzywnicka, Informacja o publikacji "Study Circle. Szwedzka metoda edukacji dorosłych"):

"Polega ona na uczeniu się w małych grupach. Często określa się je mianem grup samouczących się. To co wyróżnia study circle, to założenie, że proces uczenia się nie jest hierarchiczny, ale demokratyczny. Opiera się na wkładzie każdego z członków grupy, bo każdy coś wie, każdy dysponuje jakąś wiedzą, doświadczeniem i może podzielić się tym z innymi."

Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych (CIRS) w Rybniku założyło w roku 2014 pierwszą polską platformę internetową poświęconą właśnie szwedzkiej metodzie Study Circle, kliknijcie tutaj: Platforma internetowa "Study Circle". Na tej platformie można przeczytać m.in. to:

"Metoda służy rozwijaniu wiedzy i umiejętności oraz rozwiązaniu problemów. Zakres tematów, które można studiować przy jej pomocy, jest bardzo szeroki. Skupiona na praktyce od dawna wspiera edukację dorosłych w Szwecji, gdzie co roku w grupach Study Circle uczestniczy ponad 2 miliony osób."

oraz to (kliknijcie: Co to jest Study Circle?):

"Głównymi wyróżnikami metody Study Circle są:
  • bazowanie na doświadczeniu i umiejętnościach uczestników,
  • lider, który nadzoruje pracę grupy, ale nie musi posiadać wiedzy czy kwalifikacji związanych z jej tematyką,
  • plan pracy i materiały informacyjne pomocne w ​​pracy grupy."
Niestety platforma w Rybniku chyba nie jest od dwóch lat aktualizowana, ale w roku 2014 CIRS w Rybniku opublikował podręcznik (60 stron): kliknijcie tutaj: Podręcznik: Szwedzka metoda edukacji dorosłych.

Na szczęście Rybnik nagrał też film: kliknijcie tutaj: Study Circle. Metoda szwedzka - film, CIRS Rybnik 2014. W filmie m.in. możecie zobaczyć prawdziwego Szweda stosującego metodę "Study circle" i dowiedzieć się, do czego może służyć metoda kół samokształceniowych lub grup samouczących się. Bardzo spodobało mi się w tym filmie stwierdzenie Rolfa Lindahla (przekład z angielskiego)

"Nikt nie wie wszystkiego i nikt nie wie niczego". 

Więcej o działalności CIRSu w Rybniku możecie dowiedziecie się tutaj, kliknijcie: CIRS w Rybniku . O EPALE, czyli o The Electronic Platform for Adult Learning in Europe, pisałam już na blogu, kliknijcie: Europejscy seniorzy uczą się. Tutaj możecie poczytać o aktualnościach (kliknijcie): EPALE - aktualności.

Popowiczanie,
  • Czy chcecie, żeby Was edukowano metodą szwedzką? 
  • Co z tej metody można przenieść na nasz "popowiczański" grunt? 
  • Czy kiedyś powstanie polska metoda, a najlepiej wrocławska metoda edukacji dorosłych? Mamy szansę - możemy być prekursorami takiej metody.
Zanim taką wrocławską metodę edukacji dorosłych wymyślimy, mam dla Was inną propozycję - zmieńmy stowarzyszenie (zwykłe) Popowiczanie w organizację uczącą się, kliknijcie na początek tutaj: Grupa TROP. Do odważnych i pomysłowych świat należy!

22 października 2017

Oblicza mądrości w starości



Tym razem Popowiczanka podzieli się wrażeniami z II Dni Gerontologii, kliknijcie tutaj: II Dni Gerontologii. Nie ukrywa, że jest przekonana, że będziecie jej zazdrościć. Relacja z I Wrocławskiego Forum Senioralnego, towarzyszącego Dniom Gerontologii, jest tutaj (kliknijcie): Popowiczanka i panele

Pierwszego dnia II Dni Gerontologii Popowiczanka znalazła się wśród psychologów - to nowe dla niej przeżycie. Co prawda, była już wśród humanistów, kliknijcie tutaj: Pytania niezadane humanistom, jednak to nie to samo. Jak była młoda, to twierdziła, że na emeryturze będzie studiować właśnie psychologię. Niestety z powodu bloga nie ma czasu na studiowanie.

Tytuł wpisu to tytuł wykładu profesor Marii Straś-Romanowskiej. Popowiczanka zrobiła profesor Straś-Romanowskiej dwa zdjęcia i nie mogła się zdecydować, które wybrać. Dlatego zamieściła oba (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć).

W trakcie wykładu profesor Struś-Romanowskiej okazało się, że Popowiczanka kompletnie nie zna się na mądrości. Nie wiedziała, że mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń. Co więcej, profesor Struś-Romanowska stwierdziła, że mądrość zaczyna się, gdy kończy się inteligencja. Szczególnie w to ostatnie stwierdzenie było trudno Popowiczance  uwierzyć. Uwierzyć musiała, bo przecież twierdziła to profesor psychologii.

Na wykładzie Popowiczanka dowiedziała się, że są trzy rodzaje mądrości:

  • mądrość uczona,
  • mądrość praktyczna,
  • mądrość duchowa.
To wyjaśnia, dlaczego zdanie: "Taki mądry, a taki głupi" jest prawdziwe. Można być mądrym w jednym rodzaju mądrości, a głupim w drugim. Niestety Popowiczanka tak "nabazgrała", że notatek z wykładu nie może odczytać. Dlatego nie dowiecie się teraz, czym różnią się te trzy mądrości.

Mądrość duchowa może być nazywana mądrością serca. Z artykułu (kliknijcie) Alina Kałużna-Wielobób, Psychologiczne koncepcje mądrości, str. 72,  możecie się dowiedzieć, co prof. Straś-Romanowska myśli o mądrości duchowej.

Senior dostrzega więcej niż przedtem. Potrafi odróżnić rzeczy ważne od nieważnych. 70 procent młodych ludzi określa mądrość jako atrybut starości. Czy to powinno nas seniorów cieszyć?

A jakie są przejawy braku mądrości wśród seniorów? Oj, jest ich bardzo dużo. Musimy, my seniorzy, zrobić rachunek sumienia. Oto, jakie objawy braku mądrości Popowiczanka zanotowała na wykładzie prof. Straś-Romanowskiej :

  1. egocentryzm
  2. roszczeniowość
  3. brak pokory
  4. łatwowierność
  5. naiwność
  6. wrogość wobec świata
  7. zgorzknienie
  8. pycha i przemądrzałość.
Profesor Straś-Romanowska rozważała też problem, kiedy jest się starym. Według WHO starość zaczyna się po przekroczeniu 70-tki. To bardzo ucieszyło Popowiczankę, bo jest przeciwna 55+, 60+, 65+. Niestety okazało się, że można być starym już w wieku 25+. Skoro mądry jest ten, kto czuje się stary, to Polak jest mądry już w wieku 55+.

To nasunęło Popowiczance pytanie: "Jak wytłumaczyć, że Amerykanin jest mądry dopiero w wieku 70, a Polak już 55". Profesor udzieliła wyczerpującej odpowiedzi. Niestety Popowiczanka bujała wtedy w obłokach i nic nie wie. Usłyszała tylko, że mądrość pomaga nam w rozeznaniu, co jeszcze mogę i że udawanie młodego nie jest objawem mądrości.

No i jak, żałujecie, że nie byliście na II Dniach Gerontologii? Inne wykłady były równie wspaniałe jak wykład prof. Straś-Romanowskiej.

Jeśli będziecie mieli kiedyś więcej czasu, to kliknijcie tutaj: M. Straś-Romanowska, Refleksje o wychowaniu w perspektywie personalistycznej. To może się wam przydać w wychowaniu wnuków.

20 października 2017

FOCUS - to warto wiedzieć

Te trzy kolorowe zakręcone trójkąciki są z logo projektu FOCUS, kliknijcie tutaj: FOCUS, czyli Frailty Management Optimisation through EIPAHA Commitments and Utilisation of Stakeholders Input an innovative European Project in elderly care.

Popowiczanka jest bardzo ciekawa, kto wymyślił to logo. Pierwszy raz zobaczyła logo w czerwcu 2017, drugi raz na II Dniach Gerontologii, a trzeci na konferencji "Współczesna geriatria - nowa perspektywa dla pacjentów w wieku podeszłym", kliknijcie tutaj: Program konferencji. Niestety wyjaśnienia pochodzenia logo nie usłyszała.

Do trzech razy sztuka i nic. W tej sytuacji nie pozostało Popowiczance nic innego, jak zwrócić się do czytelników bloga z pytaniem, dlaczego tylko pięć liter wykorzystano do stworzenia nazwy  tego projektu. Czy ktoś z Was to wie? Przecież Popowiczanka nie będzie jechać do Barlinka (kliknijcie tutaj:  II Ogólnopolska Konferencja Naukowa: Samotność człowieka w zdrowiu, chorobie i niepełnosprawności), żeby zapytać o to logo profesor Donatę Kurpas.

Profesor Donata Kurpas z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu jest jednym z uczestników międzynarodowego konsorcjum realizującego projekt FOCUS, kliknijcie tutaj: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Katedra Medycyny Rodzinnej. Na konferencji  "Współczesna geriatria - nowa perspektywa dla pacjentów w wieku podeszłym" mówiła w bardzo ciekawy sposób o Zespole Słabości, jego objawach i metodach walki z nim. Przedstawiła wyniki badań i zalecenia profilaktyczne.

Popowiczanka szczególną uwagę zwróciła w referacie prof. Kurpas na to, jak ważna jest witamina D3 i odpowiednia ilość białka w pożywieniu, no i ćwiczenia Tai Chi. Teraz zastanawia się, czy zacząć studiować materiały Wrocławskiej Akademii Tai -Chi, kliknijcie tutaj: Wrocławska Akademia Tai Chi.

W konsorcjum FOCUS bierze udział 10 instytucji z ośmiu  krajów europejskich,  w tym pięć osób z Polski, kliknijcie tutaj: Konsorcjum FOCUS. Celem projektu jest (kliknijcie tutaj: Cel projektu):

"... Celem projektu FOCUS jest istotne zmniejszenie nasilenia problemu zespołu słabości w Europie poprzez opracowanie metodologii i narzędzi wspierających podmioty zajmujące się wczesną diagnostyką, badaniami przesiewowymi i leczeniem zespołu słabości po to, aby osiągnąć skalowalność.

Zespół słabości to powszechnie występujący zespół kliniczny u osób w wieku podeszłym, powodujący pogorszenie stanu zdrowia, które skutkuje zwiększoną podatnością na upadki i niepełnosprawnością, częstszymi hospitalizacjami oraz śmiercią
..."

W artykule Anety Soll i Donaty Kurpas w materiałach konferencyjnych "Współczesna geriatria - nowe perspektywy dla pacjentów", pod redakcją prof. Małgorzaty Sobieszczańskiej i dr Iwony Pirogowicz, Popowiczanka przeczytała, że zespół słabości można stwierdzić, na przykład, za pomocą Skali Fried, w której bierze się pod uwagę następujące objawy:

  • niezamierzona utrata masy ciała w ciągu ostatniego roku o 4,5 kg,
  • osłabienie siły mięśniowej mierzone za pomocą dynamometru,
  • wyczerpanie pacjenta mierzone za pomocą skali depresji CES-D,
  • spowolnienie chodu,
  • obniżona aktywność fizyczna określana na podstawie kwestionariusza Minnesota Leisure Time Activity.

Zapobieganie zespołowi słabości jest bardzo ważne, bo zapobiega to izolacji społecznej osób w podeszłym wieku - wykluczeniom. Ważny jest też model opieki środowiskowej nad pacjentami w wieku podeszłym z zespołem słabości. O tym wszystkim możecie poczytać w dostępnych już publikacjach Anety Soll i Donaty Kurpas oraz współautorów. Na przykład,

Profesor Kurpas przysłała Popowiczance polskie przekłady tych artykułów i artykuł: Zespół słabości - wytyczne diagnostyki, terapii i prewencji, Medycyna Rodzinna. Popowiczanka to ma szczęście! Ma teraz co studiować. Nie martwcie się - Wy też po polsku możecie poczytać:

Postscriptum. Okazało się, że nazwę projektu wymyślił koordynator z Hiszpanii i wcale nie chodziło mu o pięć literek, tylko o słowo "focus", czyli skupienie/zogniskowanie na słabościach. I w języku angielskim i w języku polskim to słowo jest znane. Trzy kolory i małe trójkąty miały nadać wrażenie większej dynamiki. Pomysł świetny!

17 października 2017

Popowiczanka i panele

Po powrocie z letnich wakacji Popowiczanka zaczęła pisać wpis o kafelkach, ale go nie dokończyła. Teraz po długich wahaniach postanowiła zająć się panelami, mimo że Ela radziła jej, żeby  napisała najpierw o premierze Makbeta w Capitolu.

Popowiczanka była z Elą na premierze w piątek 13 października (świetna data na premierę). Recenzji z Makbeta jest już w internecie dużo. A relacji z wczorajszych paneli ile?

Oczywiście chodzi o panele na I Wrocławskim Forum Senioralnym, które towarzyszyło II Dniom Gerontologii. Organizatorami byli Wrocławskie Centrum Seniora, Dolnośląska Szkoła Wyższa we Wrocławiu oraz Federacja Uniwersytetów Trzeciego Wieku we Wrocławiu, kliknijcie tutaj: WCS - komunikaty. Zdjęcia są  tutaj (kliknijcie): WCS -Facebook.

W materiałach przygotowanych przez organizatorów Popowiczanka przeczytała, że celem I Wrocławskiego Forum Senioralnego jest zainicjowanie szeroko rozumianej dyskusji nad możliwymi strategiami wspólnego działania w starzejącym się społeczeństwie. Pięknie to zabrzmiało.

I Wrocławskie Forum Senioralne było 16 października 2017 w budynku Dolnośląskiej Szkoły Wyższej we Wrocławiu. Były na nim trzy panele:

  • Panel I, Samorząd wobec nowej wizji polityki senioralnej,
  • Panel II, Organizacje pozarządowe wobec wyzwań polityki senioralnej, 
  • Panel III, Srebrna gospodarka i aktywność społeczna, kulturalna i edukacyjna seniorów - nowe kierunki rozwoju i zmian.
Popowiczanka była na pierwszej części Panelu II, drugiej części Panelu I i na 3/4 Panelu III (podziwiajcie, jaka ona jest skrupulatna w określaniu czasu udziału w panelach). Niestety nie mogła być na podsumowaniu.

Początki zawsze są trudne. Może dlatego zainteresowanie panelami było różne. Popowiczance najbardziej podobał się Panel I. Żałowała, że nie była na nim od początku (niestety dwa panele były w tym samym czasie).

Co Popowiczankę urzekło na Panelu I?

  • Przede wszystkim paneliści i uczestnicy z różnych miast, w tym z  Krakowa, Siemianowic Śląskich, Radkowa, Świdnicy, Wrocławia itd. 
  • Bardzo ciekawe wypowiedzi, świadczące o znajomości problemów polityki senioralnej.
  • Przykłady wspaniałych działań i planów na przyszłość, różnorodność pomysłów.
  • Dzielenie się z innymi doświadczeniami.
  • itd
Popowiczanka była tak zasłuchana, że zrobiła tylko dwa zdjęcia (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć), ale za to zanotowała kilka wypowiedzi. Na przykład, 

  • Kraków organizuje dla uczniów olimpiadę z wiedzy o starości. Szkoły udostępniają seniorom swoje pomieszczenia. Realizowany jest projekt pilotażowy "edukacja do starości". Seniorzy pomagają uczniom w nauce.
  • We Wrocławiu na Nowym Dworze szkoła jest otwarta na seniorów. Rozważa się udostępnienie młodzieżowych domów kultury seniorom. Uczestnicy panelu postulowani powołanie we Wrocławiu osiedlowych koordynatorów ds. seniorów.
  • W Krakowie myśli się o budownictwie dla rodzin wielopokoleniowych, we Wrocławiu realizuje się dwie kooperatywy na Żernikach.
  • Kraków organizuje konferencję "starość to radość". Popowiczanka w takiej konferencji we Wrocławiu chętnie by wzięła udział.
  • W Siemianowicach uczniowie biorą udział w konkursie "opowiedz mi swoją historię". To seniorzy opowiadają uczniom swoje historie. Dzięki temu powstają przyjaźnie międzypokoleniowe.
W jednym Kraków wyprzedził chyba Wrocław. W Krakowie podobno miasto już pracuje nad spełnieniem kryteriów niezbędnych do bycia miastem przyjaznym starzeniu. We Wrocławiu, o ile dobrze Popowiczance wiadomo, prace nie są tak zaawansowane. Za to we Wrocławiu postuluje się wydzielenie senioralnego budżetu obywatelskiego. Czy Kraków już taki ma, Popowiczance nie jest wiadomo.

Popowiczanka przeczytała w internecie, że Poznań przyłączył się do miast przyjaznych starzeniu. Ciekawe, ile takich miast jest już w Polsce. Miasta Przyjazne Starzeniu to sieć WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) skupiająca miasta otwarte na potrzeby osób starszych.

Przedstawiciele mniejszych miast twierdzili, że seniorzy w małych miastach mają lepiej. Czy dlatego, że nie są anonimowi? itd itd Sami widzicie, jak pracowity był Panel I. Zobaczymy, co z tych pomysłów zostanie zrealizowane.

22 sierpnia 2017

Stary i nowy Wrocław


Czy chcielibyście zobaczyć, jak wyglądał Wrocław wieki temu? Czy macie jakieś wyobrażenie o tamtych czasach? Czy dalibyście się przenieść do roku 1562? Zanim odpowiecie na to pytanie, zobaczcie tę animację, kliknijcie: Jak wyglądał Wrocław?

Jak mogła wyglądać ulica Świdnicka pół wieku temu? Dwa zdjęcia, które są powyżej, zrobiłam na ulicy Świdnickiej w lipcu 2017. Grzegorz Sanik zebrał zdjęcia starego i aktualnego Wrocławia tutaj, kliknijcie: Stary i nowy Wrocław.

A może interesują Was ciekawostki o Rynku? Kliknijcie: Rynek - historia i ciekawostki. A czy zgadzacie się z tym, co o Wrocławiu napisano tutaj, kliknijcie: 43 rzeczy, które zrozumieją tylko rodowici mieszkańcy Wrocławia - blog?

Po co ja Was o to wszystko pytam? Przecież powinnam Was zapytać, co Wy macie do opowiedzenia o naszym Wrocławiu.

19 sierpnia 2017

ELWRO i DIORA


To spotkanie z Mariuszem Szczygłem w ramach Miesiąca Spotkań autorskich podsunęło mi pomysł, żeby powspominać Elwro i Diorę. Z uwagą wsłuchiwałam się w opowieść Mariusza o kulisach powstania książki "Niedziela, która była w środę" (zobaczcie wpis na blogu, kliknijcie: Niedziela w środę) i o spotkaniu z pewną rodziną, która pracowała w Elwro. Bardzo wzruszająca historia, pokazująca, jakie wtedy ludzie mieli marzenia.

Szkoda, że Mariusz Szczygieł nie napisał dla porównania książki o marzeniach ludzi z przełomu lat 50-tych i 60-tych, bo Elwro powstało w roku 1959. W internecie można znaleźć różne materiały archiwalne o początkach Elwro. Ja wybrałam wspomnienia Romana Zubera, bo znam go osobiście, kliknijcie tutaj: Roman Zuber, Moje wspomnienia o Elwro.

Skoro wspominamy czasy Elwro, to nie możemy zapomnieć o Diorze z Dzierżoniowa. Fabryka rozpoczęła działalność w 1945 roku, jako Państwowa Fabryka Odbiorników Radiowych, kliknijcie: DIORA - wikipedia. Powyższe zdjęcie zrobił "Bojurek" w muzeum w Dzierżoniowie na wycieczce z Jadzią w roku 2015. Ja też na tej wycieczce byłam.

Na spotkaniu w Mediatece Mariusz Szczygieł mówił o planowanej książce, która ma opowiadać o locie 756 z kwietnia 1982 roku, kiedy to pracownicy dzierżoniowskiej Diory wraz z rodzinami porwali samolot i wylądowali na berlińskim Tempelhof. Pisarz szuka po całym świecie pasażerów tego lotu. Chce opisać, co teraz oni robią, jak ułożyło się im życie. Bardzo ciekawy pomysł. Mariusz Szczygieł znalazł już pilotów tego samolotu!

Nie wiem, co przeciętny senior pamięta o początkach epoki komputerów w Polsce. Tutaj możecie sobie przypomnieć początki informatyki w Polsce, kliknijcie: J. Madey, M. Sysło, Początki informatyki w Polsce. Na portalu HINT możecie dużo dowiedzieć się o starych komputerach, kliknijcie: HINT - materiały do historii informatyki i techniki cyfrowej w Polsce. Ciekawa jestem, kto z Was kliknie w te linki. Seniorki czy seniorzy?

17 sierpnia 2017

Niedziela w środę

Przyjrzyjcie się uważnie, co czyta Ula, koleżanka Eli - tej od "polecania". Ona czyta książkę Mariusza Szczygła "Niedziela, która zdarzyła się w środę" i to w trakcie autorskiego spotkania z nim, kliknijcie tutaj: Popowiczanka w Mediatece.

Gdyby Popowiczanka wiedziała, że ta książka wiążę się z historią ELWRO, to może też by ją kupiła, a tak Popowiczanka musi się zadowolić tylko książką "Gottland", kliknijcie tutaj: Gottland - Wydawnictwo Czarne.

W styczniu 2017 ukazało się trzecie wydanie "Niedzieli, która zdarzyła się w środę". Oto, co Mariusz Szczygieł sam o książce napisał, kliknijcie: Niedziela w środę, a to przeczytałam w lokalnym dodatku do Gazety Wyborczej w relacji Magdy Piekarskiej ze spotkania z Mariuszem w Mediatece, opublikowanej 9 lipca 2017:

"... Niedziela, która zdarzyła się w środę” ma wrocławski tytuł. - Pochodzi z reportażu, w którym opowiadam o byłych pracownikach Elwro, którzy na początku lat 90. zgodzili się odejść z pracy, skuszeni wypłatą wielokrotności pensji - opowiada autor. - Jedna z rodzin, które wówczas odwiedziłem, była np. z tej okazji pierwszy raz w McDonald's. Ale obiecała też sobie, że w niedzielę pójdzie do prawdziwej pizzerii. Ale ponieważ przyjechałem do nich w środę, uznali, że wizyta reportera jest wystarczająco wyjątkowym wydarzeniem, żeby tę niedzielę przełożyć na środę. ..."

Wzruszająca historia, która wydarzyła się tylko 27 lat temu. Jak zmienił się świat wokół nas i nasze codzienne marzenia. Czy warto wrócić wspomnieniami do tamtych dni? Już wkróce Popowiczanka powspomina na blogu  Elwro i Diorę.

O Mariuszu Szczygle mogłabym pisać w nieskończoność, ale po co, skoro inni dawno już to lepiej zrobili, kliknijcie: Mariusz Szczygieł - charakterystyka sylwetki.

Koniecznie obejrzyjcie rozmowę Katarzyny Marcysi z Mariuszem Szczygłem, kliknijcie: Kultowe Rozmowy - YouTube. On jest wspaniałym słuchaczem i gawędziarzem. To zdumiewające, jakie on wynosi korzyści z rozmów. Czy zauważyliście, jak spodobało mu się określenie "nie zostawiać bałaganu w relacjach z ludźmi" lub "mgnienie prawdy", użyte przez dziennikarkę? Ten wywiad jest świetną szkołą pisania. Nic dziwnego, przecież Mariusz Szczygieł wykłada, kliknijcie tutaj: Forum pisarskie dzieci i młodzieży lub tutaj: NINATEKA.

Następny film z YouTube można potraktować jako lekcję, jak rozmawiać z ludźmi, kliknijcie: Rozmowa z Katarzyną Michalak i Dariuszem Jeżem. Film trwa ponad godzinę.

15 sierpnia 2017

U źródeł Wisły

Wisła jest najdłuższą rzeką Polski i najdłuższą rzeką uchodzącą do Morza Bałtyckiego. Jej długość wynosi 1047 km. Rok 2017 jest Rokiem Rzeki Wisły.

Jak już wiecie, Dana spędziła w Beskidzie Śląskim dwa tygodnie. Była to okazja, żeby odnaleźć źródła Wisły. Na zdjęciu obok Dana wypoczywa pod wieżą na Baraniej Górze po trudach poszukiwań i wspinaczki. Na Baranią Górę można też wjechać rowerem, kliknijcie tutaj: W poszukiwaniu źródeł Wisły rowerem - YouTube. Kto z nas seniorów na to zdecydowałby się?

Na zachodnim stoku Baraniej Góry, kliknijcie tutaj: Barania Góra, Wisła ma trzy potoki źródłowe: Czarną Wisełkę, Białą Wisełkę i Malinkę. Ich źródła położone są na wysokości 1090-1200 m n.p.m. (Czarna Wisełka), ok. 1080 m n.p.m. (Biała Wisełka) i ok. 945 m n.p.m (Malinka).

Biała i Czarna Wisełka uchodzą do zbiornika retencyjnego Wisła Czarne, zwanego czasami Jeziorem Czerniańskim, kliknijcie tutaj: Jezioro Czerniańskie, od którego płyną dalej pod wspólną nazwą jako Wisełka. Po złączeniu nurtu z potokiem Malinka rzeka płynie już jako Wisła, kliknijcie tutaj: Geosilesia - źródła rzeki Wisła

Na potoku Wątrobnym (górny dopływ Białej Wisełki) znajduje się najpiękniejszy zespół naturalnych progów wodnych na terenie Beskidów, noszący nazwę Kaskady Rodła, kliknijcie tutaj: Kaskady Rodła oraz tutaj: Kaskady Rodła -YouTube.

Z poszukiwań  źródeł Wisły Dana przysłała mi zdjęcia. Oto niektóre z nich.

Wzdłuż Białej Wisełki na Baranią Górę (Kaskady Rodła) oraz stare schronisko na Przysłopie, dziś Muzeum Turystyki Beskidu Śląskiego PTTK:


Czarna Wisełka i jezioro Czernieńskie (zbiornik Wisła Czarne):


Tama na zbiorniku, za którą rozpoczyna się Wisła oraz kanał przelewowy zbiornika:

Pałac Prezydencki w Wiśle Czarne, widok na zbiornik i tereny pałacowe: