14 września 2016

Pociągiem do nowoczesności

Fundacja Grupy PKP ma bardzo ciekawą ofertę dla seniorów w ramach programu ASOS 2014 - 2020. Otóż, od 1 października 2016 do 15 grudnia 2016 będą realizowane bezpłatne bardzo atrakcyjne warsztaty dla seniorów we Wrocławiu w okolicach Dworca Głównego PKP.

Tematyka tych warsztatów jest SUPER! Oto fragment ogłoszenia Fundacji Grupy PKP:

"Program przeznaczony jest dla osób 60+. W ramach projektu można zapisać się na następujące zajęcia:

• obsługa komputera
• korzystanie z portali społecznościowych
• prowadzenie bloga
• warsztaty literackie
• tworzenie filmów, poradników, obróbka zdjęć
• zajęcia ruchowe
• zajęcia taneczne

 (...)
Wszystkich chętnych do wzięcia udziału w zajęciach zapraszamy do kontaktu
email: fundacja@pkp.pl, tel. 22 474 38 86".

Zapisy na zajęcia ruszyły pod koniec sierpnia i trwają do końca września, kliknijcie tutaj: Nowoczesny senior - nauka i integracja. Decyduje kolejność zgłoszeń. Formularz zgłoszeniowy jest tutaj: kliknijcie: Formularz. Tutaj są strony internetowe fundacji (kliknijcie): Fundacją Grupy PKP.

O tych zajęciach dla seniorów dowiedziałam się z ogłoszenia na jednym z wrocławskich dworców. To skłoniło mnie do zainteresowania się, a co to jest ASOS? Otóż, jest to rządowy program  na rzecz aktywności społecznej osób starszych, kliknijcie tutaj: ASOS. Jest to bardzo ważna sprawa, bo wydłużenie aktywności bardzo korzystnie wpływa na zdrowie i życie seniorów.

Przy okazji dotarłam do bardzo ciekawego dokumentu rządowego o długofalowej polityce senioralnej, kliknijcie tutaj: Długofalowa polityka senioralna w Polsce na lata 2014-2020 w zarysie .  Wyczytałam w nim, że z danych Eurostatu wynika, iż w 2020 roku osoby 60+ będą stanowiły blisko 25 procent ludności w Polsce. Jedną z cech procesu starzenia się populacji jest wysoki odsetek osób starszych prowadzących jednoosobowe gospodarstwa. Drugą cechą jest feminizacja starzenia - nadwyżka kobiet nad liczbą mężczyzn.

Obie cechy nie są chyba korzystne. Dlatego nasza sekcja Pomocy Sąsiedzkiej miała "wzięcie", bo samotnym seniorkom są potrzebni fachowcy od wszystkiego. To wszystko wiemy, tylko czy wyciągamy z tego właściwe wnioski.

Zatem nie oglądajmy się na młodych, tylko razem coś wspólnie róbmy. Nie twierdzę, że musimy od razu wygrać jakiś konkurs, jak inni seniorzy, kliknijcie tutaj: Konkursy na projekty społeczne "Seniorzy w akcji". Wystarczy, że razem gdzieś pójdziemy, coś wspólnie zobaczymy, no i przy okazji coś dla siebie i innych zrobimy. Tylko co?

Więcej materiałów na temat problemów dotyczących m.in. seniorów możecie znaleźć na stronach internetowych Fundacji Aktywny Senior, kliknijcie: Biblioteczka.

Fokstrot na Nadodrzu

Kto by się spodziewał. Na Nadodrzu tańczą sibera. To coś dla amatorów kultury tradycyjnej  - potańcówki i warsztaty. Od 9 do 30 września w każdy piątek w godzinach 18 - 20 jest okazja, żeby nauczyć się europejskich tańców ludowych i pośpiewać pieśni ludowych w Klubie Pod Kolumnami przy placu Św. Macieja 21, kliknijcie tutaj: Klub. Wstęp wolny.

To bardzo ciekawy pomysł. Kliknijcie tutaj: Chatka Tańca, żeby przeczytać m.in. to:

"Chatka Tańca prowadzi tańce ludowe od 2007r., potańcówki i warsztaty z tańców polskich, węgierskich, ukraińskich, bretońskich, francuskich. Współpracuje z kapelą „Na Poczekaniu”, wykonującą tradycyjną muzykę na żywo oraz zespołem „Na żywioł”,który w sezonie kolędowym przychodzi z pieśnią i jasełkami do domów dziecka, noclegowni i podobnych miejsc dla wykluczonych".

Klub jest miejskim ośrodkiem kultury we Wrocławiu. Lista partnerów klubu robi wrażenie, kliknijcie tutaj: Partnerzy. Oto program spotkań folklorystycznych w klubie:

  • 16 września, tańce bałkańskie
  • 23 września, tańce polskie
  • 30 września bal folkowy.
 Na 23 września plan jest taki:

  • godz. 18:00 polskie tańce wirowe polka, mazurek, wiwat i siber
  • godz. 19:15 polskie pieśni tradycyjne.
Nie miałam pojęcia, jak tańczy się sibera (sibra). Jak to się odmienia? Zupełnie nowe dla mnie słowo. Dlatego "zajrzałam do internetu" i zobaczcie, co znalazłam, kliknijcie: Siber - taniec niestylizowany. Naprawdę się tego nie spodziewałam. A Wy? Jednak po obejrzeniu tego filmu, kliknijcie tutaj: Siber - YouTube, można zwątpić, czy siber faktycznie ma coś wspólnego z fokstrotem, kliknijcie bowiem tutaj: Fokstrot - kurs tańca.

To wspaniale, że w Polsce tak kultywuje się kulturę ludową. W roku 2014, który był rokiem Kolberga, zrealizowano następujący projekt, kliknijcie: Projekt. Bardzo ciekawe internetowe strony ma "Biskupizna", kliknijcie tutaj: Biskupizna. Jeśli chcecie się dowiedzieć, gdzie leży Biskupizna, to kliknijcie tutaj: Biskupizna - wikipedia. Tradycje ludowe nie zanikają. Jestem bardzo ciekawa, jak wyglądają folklorystyczne spotkania w Klubie Pod Kolumnami.

O tym, co było i co będzie się działo na Nadodrzu, możecie poczytać tutaj: Info punkt przy ulicy Łokietka 5. Czy pamiętacie ten wpis, kliknijcie: Tańce i swawole? Oficjalny reportaż z III Potańcówki jest tutaj: kliknijcie: III Potańcówka. Dwie Popowiczanki, Kazia i Marysia, były tam, ale zdjęć nie zrobiły.

13 września 2016

Science Fiction nieco inaczej

Wczoraj, czyli 12 września miała miejsce 95 rocznica urodzin Stanisława Lema, w związku z tym postanowiłem pochylić się nad pewnym szczególnym gatunkiem literackim, jakim jest Science Fiction. Co prawda jeszcze chyba nie dojrzałem do sięgnięcia po książki Stanisława Lema, który tak przy okazji jest jednym z ulubionych autorów mojego Ojca.

Miałem jednak okazję sięgnąć po pozycję innego autora tworzącego mniej więcej w tym samym czasie, ale po drugiej stronie oceanu w USA. Pisarz ten nazywa się Isaac Asimov i choć urodził się w żydowskiej rodzinie w Rosji, to większość życia spędził w Stanach Zjednoczonych. Z wykształcenia był profesorem biochemii na Uniwersytecie Bostońskim, gdzie pracował przez wiele lat.

Asimov był członkiem i wiceprezesem Mensy, interesował się nauką, wojskowością, literaturą, uwielbiał operetki, ale najbardziej zawsze ciekawiła go przyszłość i to właśnie snucie wizji tego, co będzie za lata, dekady i wieki sprawiło, że stał się sławny. Trzeba tu wspomnieć trzy cykle: Roboty, Imperium Galaktyczne i Fundacja. Szczególnie ten trzeci cykl przyniósł mu światową sławę i jedno z najważniejszych miejsc w światowej literaturze SF.

Cykle Roboty dzieje się w czasach nam współczesnych, które dla autora były przyszłością odległą o 50-60 lat. To z jednej strony powieść SF, a z drugiej studium psychologiczno-socjologiczne, bo autor każe nam się zastanowić nad tym, czy Robot myślący i wyglądający jak człowiek ma takie same prawa, czy może jednak nie?

W tym miejscu Isaac Asimov stworzył prawa robotów, które stosowane są już dziś przy tworzeniu wirtualnej inteligencji:
  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.
  3. Robot musi chronić sam siebie, jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.
Cykl Fundacja dzieje się ponad tysiąc lat po cyklu Roboty i opowiada o tym, jak rozwinęła się cywilizacja ludzka zasiedlająca wiele planet oraz układów słonecznych. Kluczowym pytaniem jest to, co się stało z robotami, które w tym świecie nie mają prawa bytu.

Cykl Imperium Galaktyczne to opowieść o powstaniu państwa dyktatorskiego, które powstało po upadku Republiki Galaktycznej. Czuć tu wyraźne nawiązania do ówczesnej sytuacji politycznej na świecie. Cykl ten był jedną z inspiracji do powstania słynnej serii filmów "Gwiezdne Wojny".

 




Konrad - administrator

11 września 2016

Portret Popowiczanek

"Popowiczanie, Popowiczanie serdeczne więzi wzmacnia w nas wspólne działanie" - takie przesłanie jest w naszym hymnie, kliknijcie tutaj: Hymn Popowiczan. Autorką hymnu jest Ania, zwyciężczyni imieninowego konkursu literackiego, kliknijcie tutaj: Popowiczanie mają swój hymn.

Dlatego nie rozumiem, dlaczego z tym wspólnym działaniem są stale problemy. Przed wakacjami apelowałam o przysyłanie Waszych ulubionych indywidualnych zdjęć - "portretów". Ponawiam ten apel, bo do tej pory tylko trzy Popowiczanki takie "portrety" mi przysłały, kliknijcie tutaj: Popowiczanki.

Hala, Kazia i Marysia przysłały mi po kilka swoich zdjęć. Ja wybrałam do "portretu Popowiczanek" tylko po jednym. Oto dwa inne zdjęcia Hali i Marysi (jak zwykle kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć):

Ja uwielbiam chmury, dlatego na początku dołączyłam zdjęcie granatowego nieba w Kołobrzegu.

Oto przepis na zrealizowanie Waszego zadania domowego, czyli przysłania mi "portretu":

  • Sposób "na wnuczka". Poproś wnuczka, żeby zrobił Ci zdjęcie i przysłał pocztą elektroniczną na adres stowarzyszenia.
  • Sposób "na babcię". Poproś jakąś babcię, żeby Ci zrobiła zdjęcie i sama zdjęcie prześlij pocztą elektroniczną na adres stowarzyszenia.
  • Sposób "na Popowiczankę". Umów się z Popowiczanką na sesję zdjęciową w plenerze. Wtedy ona Ci zdjęcie zrobi i wyśle pocztą elektroniczną na adres stowarzyszenia.
  • Sposób "na nauczycielkę".  Umów się z Popowiczanką przy komputerze, a ona Ci pokaże, jak zrealizować to zadanie samodzielnie.
Widzicie, jakie to łatwe! Skoro sławią nas poetki (kliknijcie też tutaj: Czy Popowiczanie założą kabaret?), to my same możemy się sławić. Zatem przysyłajcie mi swoje "portrety".

Ważny komunikat: Jest jeszcze jeden sposób "na Halinkę", tzn. włącz komputer, znajdź w nim swoje ulubione zdjęcie i po prostu je do mnie wyślij. Tak zrobiła przed chwilą Halinka. Poniżej jest jedno z dwóch jej zdjęć (drugie jest w Galerii w Menu, kliknijcie: Portret Popowiczanek):


08 września 2016

Niedzielny 34 PKO Maraton Wrocław

Czy pamiętacie, co trzy Popowiczanki wyczyniały i obiecywały rok temu (kliknijcie tutaj): Maratońskie wyczyny trzech Popowiczanek? Nic z tego. Niestety one w tym roku nie wystartują, bo trasa im się nie podoba (kliknijcie na zdjęcie obok). Oj, grymaszą dziewczyny (przepraszam, to są seniorki).

Może zmienią zdanie, jeśli im obiecacie, że będziecie kibicować. Maraton jest już w niedzielę, 11 września.

O tym wszystkim możecie przeczytać tutaj, kliknijcie: 34 PKO Maraton Wrocław. Uczestnicy maratonu wyruszą ze Stadionu Olimpijskiego o godzinie 9-tej. Maraton potrwa około sześciu godzin. Pogoda murowana - słońce, plus 30 stopni. Będzie można się opalić!

W tym roku trasa 34 PKO Wrocław Maratonu obejmie cały Wrocław - od Stadionu Olimpijskiego przez ulice Sienkiewicza, Grodzką, Kazimierza Wielkiego, Kołłątaja, Borowską, Wiśniową, Hallera, Grabiszyńską, Podwale, Legnicką, Lotniczą, Pilczycką, Popowicką, Długą, Łowiecką, Żmigrodzką, Kasprowicza, Boya Żeleńskiego, Toruńską, Kochanowskiego, Różyckiego i do stadionu z powrotem.

Zwróćcie uwagę na zmiany w komunikacji w niedzielę, które będą już od godziny 8-mej rano. Oto, co nas czeka w niedzielę w komunikacji:

Postanowiłam dopisać link do wpisu o czerwcowym półmaratonie, bo jak ktoś biega, to biega i w dzień i w nocy, kliknijcie: Nocny półmaraton kontra Carmen.

06 września 2016

Historia Kozanowa

Darujcie mi, że znowu zajmuję się Kozanowem. Tym razem chcę Was zachęcić do przeczytania, co o historii Kozanowa napisała Barbara Chabior. Na zakończenie wpisu będą aktualne wiadomości z klubu ANIMA - coś dla amatorów tańca.

Kiedyś poszłyśmy z Marysią pieszo z Popowic na Kozanów, aż dwa przystanki. Spotkałyśmy na ulicy przypadkowo moją koleżankę, która z zachwytem opowiadała, że na Kozanowie mieszka się bardzo dobrze.

Szczerze napiszę, że to mnie trochę zaskoczyło, bo niestety Kozanów nadal kojarzy mi się z powodzią. Postanowiłam więc "poszukać w internecie", co takiego ciekawego na Kozanowie jest.

Efekty tych poszukiwań przerosły moje oczekiwania. Znalazłam trzy bardzo ciekawe teksty o Kozanowie, napisane w roku 2014 przez Barbarę Chabior. Teraz zazdrość mnie, jako Popowiczankę z Popowic, zżera. Kto i kiedy coś takiego pięknego napisze o Popowicach? Może MY - członkowie stowarzyszenia "Popowiczanie"??? Poza tym okazało się, że architektura Kozanowa jest bardzo urozmaicona.


 Z tekstów  Barbary Chabior dowiedziecie się m.in, że Kozanów to blokowisko i rezerwat przyrodniczy jednocześnie, poznacie jego historię. Miłej lektury!

Niestety nie znam Barbary Chabior. Dajcie mi znać, czy to ona - autorka opowieści o Kozanowie -  jest na tym filmie, kliknijcie tutaj: Barbara Chabior o Jasiu Pawie Oczko.

A teraz HIT tego wpisu - zdjęcia Wrocławia z powodzi w roku 1997, kliknijcie tutaj: FotoPort oraz filmy (kliknijcie): Kozanów z lotu ptaka (film) oraz Dronem nad Kozanowem (film).

Tyle o przeszłości. O tym, co na Kozanowie dzieje się teraz, możecie dowiedzieć się tutaj, kliknijcie: Klub ANIMA. 30 września będzie wieczorek taneczno-muzyczny. Wstęp wolny.

04 września 2016

Jubileusz bloga stowarzyszenia "Popowiczanie"

To już rok odkąd stowarzyszenie "Popowiczanie" ma swój blog. Wypada to podsumować.

BLOG to wspólne "dzieło" administratora bloga i blogerki "Popowiczanki", czyli Konrada i moje. Ukochane "dzieło" jest stale uśmiechnięte, tak jak na zdjęciu. Mam nadzieję, że polubiliście to zdjęcie, bo ja tak. Zdjęcie znalazłam w darmowej bazie "Freeimages", którą Konrad polecił mi.

Inauguracja bloga stowarzyszenia "Popowiczanie" była na spotkaniu Popowiczan 8 września 2015, kliknijcie tutaj: Inauguracja bloga (zobaczcie też zdjęcie poniżej). Kwiatki w imieniu członków stowarzyszenia wręczyła nam Maja.

A teraz trochę liczb. Na blogu ukazało się 255 wpisów, w tym kilkanaście wpisów Konrada. Pozostałe wpisy są moje.

Konrad pisał o smakołykach własnego wypieku, ulubionych książkach i o ciekawostkach informatycznych. Ja zajmowałam się  popularyzacją tego, co u Popowiczan i we Wrocławiu działo się. Zachęcałam członków stowarzyszenia do większej aktywności, sama dając przykład.

Do prawie połowy wpisów czytelnicy bloga napisali komentarze. To chyba jest sukcesem bloga. Niestety grupa "komentatorów" jest mała - kilkanaście osób. Ostatnio komentarze pojawiają się rzadko.

Wejść na stronę główną bloga było ponad 17 tysięcy. Ta statystyka uwzględnia liczbę wejść na blog - nie jest to liczba internatów, którzy na blog zaglądają. Niektórzy internauci te same wpisy czytają wielokrotnie.

"Google Analytics" bardzo często może ustalić nie tylko wiek internauty zaglądającego na nasz blog, ale również jego płeć. Według ustaleń "Google Analytics"  mężczyźni weszli na blog (klikali na wpisy) 1441 razy, a kobiety 3848 razy.

Blog jest adresowany głównie do seniorów. Wśród internatów, którzy dotarli do naszego bloga, dominują oczywiście kobiety z Polski w wieku 55+, 65+. Na blog zaglądają też ludzie młodzi.

Ranking najpopularniejszych wpisów, ustalany przez Bloggera, zależy od liczby wejść (wyświetleń). Przy jego wyznaczaniu Blogger bierze pod uwagę liczbę wyświetleń danej strony (wpisu), w tym liczbę jej przeładowań (na przykład po powrocie z linków wewnętrznych). Dlatego w rankingu Bloggera, podanym na blogu, dominują wpisy, w których są linki wewnętrzne. Najpopularniejszy wpis, kliknijcie tutaj: Rozśpiewane Katowice i znajomi z Gdańska miał 1656 wejść do dnia 24 sierpnia 2016, a zajmujący trzecie miejsce wpis "Pomalujmy Nadodrze na kolorowo" - 1398, kliknijcie tutaj: Pomalujmy Nadodrze ... . Zupełnie niezauważony przez Was był wpis (kliknijcie): American Film Festival w Nowych Horyzontach - tylko 14 wejść, czyli zero, bo ja tam zaglądałam kilka razy, żeby zrozumieć, dlaczego tego wpisu nikt czytać nie chce.

Jeśli uwzględni się tylko unikalne wejścia na wpis, to najpopularniejszy był wpis (kliknijcie): Wasze recenzje o filmie Listy do M2. Ten wpis był wywołany 445 razy do dnia 18 sierpnia 2016. Na drugim miejscu według tego kryterium był wpis o konkursie fotograficznym o jesieni - 182 unikalnych wejść. Również wpis o święcie Popowic zajął wysokie miejsce, kliknijcie tutaj: Święto Popowic. Z wpisów Konrada największe zainteresowanie wzbudził ten o Windows 10, kliknijcie tutaj: Windows 10 - warto czy nie? (125 unikalnych wejść).

Przez unikalne wejścia rozumie się wejścia z różnych komputerów (urządzeń mobilnych). Zakładając, że z danego komputera korzysta tylko jeden czytelnik bloga, można przyjąć, że liczby unikalnych wejść na dany wpis są liczbami różnych czytelników, którzy na ten wpis kliknęli. Zatem co najmniej pół tysiąca różnych czytelników zainteresowało się przynajmniej jednym wpisem. Liczba stałych czytelników bloga jest znacznie mniejsza. Nic dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że jest to blog niedużego stowarzyszenia seniorów.

Na blogu jest około 1000 zdjęć. Są wśród nich zdjęcia zrobione przez Danę i Marysię oraz z bazy "Freeimages". Jednak większość zdjęć zrobiłam sama. A wszystko to dla Was, Popowiczanie i Sympatycy Popowiczan.

Czy pamiętacie te dwa zdjęcia Popowiczan, właścicieli tego bloga? Więcej zdjęć możecie zobaczyć w galerii, kliknijcie: Galeria zdjęć.


Nasz blog ma czytelników poza granicami Polski. Na dzień 18 sierpnia 2016 liczba wejść na blog z poszczególnych krajów wyglądała według "Google Analytics" tak:
  1. Polska 8134
  2. Niemcy 185
  3. Wielka Brytania 147
  4. USA 56
  5. Inne państwa nieokreślone 26
  6. Francja 21
  7. Irlandia 18
  8. Kenia 14
  9. Ukraina 10
  10. Rosja 8.
Te liczby to ilość sesji wykonanych z danego państwa, czyli liczby pobytów na blogu. W ramach takiej sesji dana osoba mogła równie dobrze wejść na jeden wpis, jak i na sto. Tego te dane nie pokazują. Największym zaskoczeniem jest Kenia na tej liście. Kim jest ten kenijski internauta? Turystą z Polski?

A z jakich urządzeń czytelnicy wchodzą na nasz blog? Otóż, 84 procent wchodzi z komputerów stacjonarnych, 12 procent ze smartfonów i 4 procent z tabletów.

Na zakończenie ciekawostka. Z moich obserwacji wynika, że typowy internauta jest zainteresowany jedynie tylko trzema najnowszymi wpisami. Starsze wpisy go kompletnie nie interesują. Czy dlatego, że brakuje mu czasu? Oj, seniorzy są zapracowani i zaganiani.

02 września 2016

Muzeum Współczesne i but Liczyrzepy


Z powodu nienaturalnie dużego buta Liczyrzepy wybrałam się do Muzeum Współczesnego przy placu Strzegomskim. O istnieniu tego buta dowiedziałyśmy się z Marysią podczas zwiedzania wystawy plenerowej na Kozanowie. But Liczyrzepy miał być eksponowany na wybrzeżu Odry z widokiem na most Milenijny, kliknijcie tutaj: Szczegóły wystawy. Niestety nie mógł on być tam eksponowany, bo byłby zbyt nęcącym kąskiem dla poszukiwaczy skarbów.

But jest dziełem Jorga Herolda, kliknijcie tutaj: Georg Herold. Artysta nazwał swój projekt tak: "Znalezisko - but nienaturalnie wielkiego człowieka". Tym człowiekiem jest oczywiście Liczyrzepa, widoczny na obrazie powyżej. 

Oba powyższe zdjęcia buta zrobiłam na czwartym piętrze w muzeum, kliknijcie: Muzeum Współczesne Wrocław oraz tutaj: Muzeum Współczesne Wrocław - wikipedia. Muzeum istnieje od roku 2011. Na razie mieści się w dawnym schronie. W roku 2015 muzeum odwiedziło ponad 35 tysięcy osób, zobaczcie poniżej zdjęcie planszy z informacją o liczbie wystaw w muzeum (kliknijcie na zdjęcie, żeby powiększyć):


Przy okazji zajrzałam do kawiarni, która jest na szczycie muzeum. Jest to popularne miejsce spotkań wrocławian. Kto z Was już tam był? Z tarasu można podziwiać takie widoki:


W jednym z wpisów zapowiadałam, że podam jakieś ploteczki o wystawie na Kozanowie. Zdecydowałam się na jedną. Otóż niektórzy artyści po pierwszej wizycie przed "wyprodukowaniem eksponatów" byli przekonani, że na Kozanowie jest wystarczająco dużo śmieci do stworzenia ich dzieł, na przykład obok tego udawanego drzewa koło jeziorka. Gdy przyjechali drugi raz okazało się, że mieszkańcy tak wysprzątali, że śmieci brakuje. Musieli prosić mieszkańców o przynoszenie zbędnych im rzeczy.  

Przypomnienie. Na zakończenie wystawy "W poszukiwaniu cudownego" w sobotę, 3 września, jest na Kozanowie m.in. festyn, kliknijcie tutaj: Czy Kozanów skorzystał?

01 września 2016

Dziennik cwaniaczka

Z okazji nowego roku szkolnego coś o książkach dla dzieci.

Czy wiecie, co czytają teraz dzieci?  Ja już wiem. Na początku czerwca było spotkanie moich koleżanek i kolegów  z okazji (??)-lecia ukończenia studiów. Na spotkaniu dowiedziałam się, co teraz czytają dzieci na świecie - w Ameryce, w Europie i w Polsce. One czytają dzienniki cwaniaczka: Jeff Kinney, Diary of a Wimpy Kid.

W Polsce ukazało się już jedenaście tomów z tej serii. Dwunasty tom jest w przygotowaniu. Moim zdaniem, te książeczki są świetną lekturą też dla nas seniorów, bo
  • nie są grube,
  • są pisane dużą czcionką,
  • na każdej stronie są obrazki i mało tekstu,
  • stron w jednym tomie jest tylko około dwustu,
  • nie ważą dużo,
  • kosztują po 24,90 zł za tom,
  • są zabawne,
  • kolejność czytania dowolna.
Jest to dla mnie prawdziwa rewelacja. Mądrości cwaniaczka i jego poglądy są chyba do zaakceptowania przez każdego seniora. Po przeczytaniu dzienników cwaniaczka znowu chce się być dzieckiem.

Cwaniaczek chodzi do szkoły. W tomie zatytułowanym "Przykra prawda" pisze tak:

"Matematyka staje się problemem. Będziemy mieć w szkole "standardowe testy" i słyszałem, że nauczyciele nie dostaną premii, jeśli wypadniemy źle. Takie wywieranie presji na dzieci jest naprawdę nie w porządku."

Jeff Kinney, autor książeczek, sam zrobił ilustracje, kliknijcie tutaj: Jeff Kinney - wikipedia. W 2009 roku znalazł się on na liście „Most Influential People”(najbardziej wpływowych ludzi) magazynu "Time".

Recenzje książeczek są wspaniałe. Whoopi Goldberg, znana aktorka (kliknijcie tutaj: Whoopi Goldberg - wikipedia), napisała tak:

"To książka dla twoich dzieci, jeżeli lubią czytać, .... a zwłaszcza jeżeli nie lubią."

 Oto dwie opinie polskich uczniów (kliknijcie):
Oj, my seniorzy musimy się dużo nauczyć od dzieci.

Na podstawie tych książeczek powstały już trzy filmy, kliknijcie tutaj: FILM - zapowiedź. Żałuję, że nie ma ich teraz na polskich ekranach.