07 lipca 2017

Wyspa Daliowa

W pewien pochmurny dzień namówiłam Marysię na spacer po Wrocławiu. Koniecznie chciałam jej zrobić zdjęcie przy nowej największej wrocławskiej rzeźbie plenerowej.

Niestety Marysia nie chciała pozować. Może dlatego, że zanudzałam ją opowieściami o konsultacjach społecznych o Strategii 2030 (o tej strategii będzie oddzielny wpis, zobaczcie też tutaj: My analogowi). Dlatego na zdjęciach możecie podziwiać tylko samotną rzeźbę - Marysi na nich nie ma.


Autorem rzeźby jest Oskar Zięta, kliknijcie: Oskar Zięta. Zastosował on bardzo ciekawą technologię. Rzeźba jest na Wyspie Daliowej, ale dalii tam nie znalazłyśmy. Więcej o Wyspie Daliowej możecie poczytać tutaj, kliknijcie: Wyspa Daliowa. Były kiedyś na niej kamienice. Nie tracę nadziei, że dalie znowu na niej zakwitną, kliknijcie: Dalie - wikipedia.

Oficjalne otwarcie rzeźby było niedawno, 30 czerwca 2017 (kliknijcie : Otwarcie rzeźby "Nawa"), a na YouTube jest już dużo filmów. Podziwiajcie:

05 lipca 2017

Senior na chodniku

Stali czytelnicy tego bloga (ilu ich jest?) znają moją przewrotność, więc chyba domyślają się, że powodem tego wpisu nie jest senior na chodniku tylko coś innego. Brawo, macie rację! To jest wpis o pewnym dokumencie, który znalazłam na platformie "Wrocław rozmawia", kliknijcie tutaj: Wrocław przyjazny pieszym.

Gdy przeczytałam "Wrocław przyjazny pieszym", to aż podskoczyłam z radości. To coś dla mnie - czekam na to od dawna. Niestety go kliknęłam tutaj: Konsultacje, mina mi zrzedła.  Konsultacje trwały przez miesiąc od 19 maja. Znowu coś przespałam. Może Wy braliście udział w konsultacjach? 

Pomysłodawcy tego projektu piszą o nim tak:

" Od 19 maja przez miesiąc możemy zapoznawać się, wyrazić swoje uwagi, opinie i propozycje na temat projektu, pokazującego, jakie rozwiązania w kształtowaniu miejskich przestrzeni publicznych są najlepsze („najbardziej optymalne”) dla osób, które poruszają się pieszo po Wrocławiu. Jednym z inicjatorów powstania takich „wytycznych”, adresowanych głównie do projektujących i modernizujących wspomniane przestrzenie, jest oficer pieszy Wrocławia Tomasz Stefanicki."

Więcej o tym projekcie możecie poczytać tutaj, kliknijcie: Standardy:

"Standardy mają służyć mieszkańcom i zarządzającym, planistom, projektantom oraz wykonawcom. Mają być zestawem wymogów dla realizowanych we Wrocławiu przestrzeni publicznych: nowych bądź przebudowywanych. Będzie je trzeba uwzględniać w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ), przetargów i umów na prace projektowe i budowlane oraz w umowach na dzierżawę przestrzeni publicznych na terenie miasta."

Niestety mam wątpliwości, czy o takich standardach marzyłam. Gdzie w tym wszystkim są dobre maniery i zwyczaje? Gdzie wzajemny szacunek dla siebie pieszych i rowerzystów? Czy pamiętacie ten wpis, kliknijcie: Cyklochodnik? Taki heppening (jak to określić po polsku?) przydałby się na ulicy Legnickiej, na której codziennie ktoś chce mnie rozjechać. Niestety nikt nie chce mnie wziąć na ramę.

 
Niedawno rozmawiałam z bardzo miłym młodym miłośnikiem jazdy rowerem. I co okazało się? To ja źle poruszam się po chodnikach. Pieszy powinien chodzić z lewej strony chodnika tak, jak na ulicy! Kto by się tego spodziewał!

Seniorzy, pamiętajcie: wrocławskie chodniki to nie są już chodniki. To są autostrady dla pędzących do pracy rowerzystów ze słuchawkami na uszach. Nie liczcie na to, że oni zadzwonią, aby Was uprzedzić, że będą Was wymijać. Ojej, nie nie! Oni nie wiedzą, do czego kiedyś dzwonki służyły.

Na koniec wróćmy do tytułu tego wpisu. Co znaczy "Senior na chodniku"? Proszę, przysyłajcie odpowiedzi do Popowiczanki. Dla ułatwienia podpowiadam, że może to być:

  • senior idący po chodniku,
  • senior leżący na chodniku,
  • senior "na bruku", czyli senior bezdomny,
  • senior bez roweru,
  • senior czekający na zielone światło na skrzyżowaniu,
  • ...

02 lipca 2017

"Bojurek" na wrotkach


Miasto Wrocław ma kolejną atrakcję. Odkrył ją wczoraj "Bojurek". Jest to tor wrotkarski na Nowym Dworze, który został oficjalnie otwarty wczoraj przez prezydenta Wrocławia Rafała Dudkiewicza. Niestety szlak turystyczny do nowego obiektu nie jest oznakowany i podobno trudno tam trafić. Może my Popowiczanie się tym zajmiemy - mamy przecież silną podgrupę od rękodzieła? Tor jest na terenie Parku Tysiąclecia, kliknijcie tutaj: Park Tysiąclecia oraz tutaj: Park - plan.

Na uroczystości otwarcia toru nie mogło zabraknąć "Bojurka". On zawsze bardzo chętnie robi dla nas zdjęcia. Dzięki temu możemy już dzisiaj podziwiać na pierwszym zdjęciu maskotki na the World Games 2017, kliknijcie tutaj: Igrzyska nieolimpjskie we Wrocławiu. Jak widać, one też biegły po nowym torze, ale bez wrotek. Jurek dowiedział się, że to dzieci w szkołach rysowały maskotki. Na podstawie ich rysunków powstał końcowy projekt maskotek na mistrzostwa (klikajcie na zdjęcia, żeby je powiększyć).

Tor wrotkarski pięknie się prezentuje - ma kolor niebieski. Tutaj jest program sportów wrotkarskich na the World Games 2017, kliknijcie: Sporty wrotkarskie oraz tutaj: Tor wrotkarski.


"Bojurek", jako nasz reportażysta, był na torze bardzo blisko uczestników otwarcia. To wszystko robił dla nas - czytelników bloga. Wrotek jeszcze nie kupił, ale podobno zamówił drona!!! Już nie mogę się doczekać zdjęć toru z "nieba".

Na drugim zdjęciu powyżej obok prezydenta Wrocławia stoją bardzo lubiani nasi sportowcy (mistrzowie) -  Zbigniew Bródka, kliknijcie tutaj: Zbigniew Bródka - home page, oraz Renata Mauer, kliknijcie tutaj: Renata Mauer-Różańska.

"Bojurek" dwoił się i troił, żeby zebrać jak najwięcej informacji na temat techniki biegania. Dopytywał się, czemu niektóre wrotki mają trzy kółka, a inne cztery. To młodzi sportowcy używają wrotek z trzema kółkami, bo są lżejsze. To powiedział mu drugi mistrz "od wrotek". Jest on na zdjęciu razem z Bródką. Niestety bardzo przejęty "Bojurek" zapomniał go zapytać o nazwisko. Może Wy go znacie?  To ten z lewej.

Nasi wrotkarze to zgrabne chłopaki. Może zaczniemy z nimi trenować, żeby poprawić nasze sylwetki? Zatem, Popowiczanki, to zobaczenia na torze!

01 lipca 2017

My analogowi

Czy znacie nowy podział społeczeństwa na "cyfrowych" i "analogowych"? Ciekawa jestem, kto takie nazwy wymyślił. Nawet filolodzy tego nie wiedzą.

"Analogowi" to ci, którzy m.in. nie korzystają w pełni z możliwości, jakie daje im internet. Dla nich ogłoszenia trzeba wywieszać na słupach ogłoszeniowych i aby poznać ich opinie, trzeba postawić skrzynkę, do której będą mogli wrzucać kartki z uwagami. To z punktu widzenia tych "cyfrowych" jest dodatkowy kłopot, z którym oczywiście ci "cyfrowi" są skłonni pogodzić się.

Potwierdzam - ja jestem "analogowa". Notatki robię w zeszycie. "Cyfrowi" notują wszystko w swoich smartfonach. Robię tradycyjne odbitki zdjęć na papierze. Nie czytam e-booków itd. Problem "analogowi" kontra "cyfrowi" jest analizowany w internecie już od pewnego czasu, kliknijcie: Blog Blisko Technologii - Spidersweb.

Niedawno byłam na I Kongresie Wrocławskich Organizacji Pozarządowych, kliknijcie: Popowiczanka na kongresie. Ciekawe obserwacje. W jakim tempie ci "cyfrowi" stukają w klawiatury swoich smartfonów jednocześnie lewą i prawą ręką! Jestem pełna podziwu dla tych "cyfrowych". My "analogowi" nigdy im nie dorównamy.

Dlatego zastanawiam się, czy nie założyć Grupy Dialogu Społecznego "analogowych" mieszkańców Wrocławia, kliknijcie tutaj: Grupy dialogu społecznego. Zacznijmy zbierać dowody dyskryminacji nas "analogowych". Co Wy "analogowi" seniorzy na to? Czy dołączycie do Popowiczanki?

Ja już mam pierwszy dowód dyskryminacji "analogowych". Niektóre ważne informacje są publikowane tylko na Facebooku. Wygląda na to, że świat na Facebooku się kończy. Już z tego powodu narzekałam, kliknijcie tutaj: Popowiczanka szuka imprezy. Facebook dla mnie "analogowej" nie istnieje.

Co by się nam "analogowym" seniorom najbardziej przydało? Czy:

  • kursy obsługi smartfonów,
  • darmowy internet na każdym osiedlu,
  • wolontariuszki-wnuczki do pomocy w wysyłaniu zdjęć za pomocą aplikacji MAM?
A swoją drogą to nie wiem, dlaczego teraz organizuje się "warsztaty" a nie "kursy" lub "szkolenia". Czym się różnią te słowa? Czasami, jak czytam niektóre teksty, to czuję się jak noworodek, który dopiero uczy się mówić. Język tych tekstów jest jakby nie mój. Jeśli chodzi o skrót MAM, to mogę się założyć, że go nie znacie.

Rozszyfrowanie skrótów to moja ulubiona zabawa. Jestem dumna, że wiem, że BPS to Biuro ds. Partycypacji Społecznej (dawniej Biuro ds. Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi), działające w Urzędzie Miasta. Byłam już w nim cztery razy. Z interpretacją terminu "partycypacja społeczna" miałam na początku trochę kłopotu. Na szczęście jest na ten temat bardzo dużo materiałów w internecie. Na przykład, kliknijcie tutaj: Partycypacja obywatelska oraz tutaj: Słowniczek - partycypacja społeczna.

Trochę gorzej było ze skrótem NGO. Ostatecznie okazało się, że ten skrót nie jest polski tylko angielski od "non government organizations". Trudno zrozumieć, dlaczego nie używa się w języku polskim skrótu OP dla organizacji pozarządowych.

A co to jest MAM? Odpowiedź jest taka: jest to Mobilny Asystent Mieszkańca, kliknijcie tutaj: Mobilny Asystent Mieszkańca. Jest to aplikacja, którą można zainstalować, na przykład, w smartfonie. Dzięki niej w łatwy i szybki sposób możemy poinformować odpowiednie służby Wrocławia o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu miejskiej infrastruktury. Zgłoszenia trafiają do Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, Ekosystemu i Centrum Zarządzania Kryzysowego. Aplikacja działa od września 2016. Tutaj jest film, jak korzystać z tej aplikacji (kliknijcie): MAM - instrukcja. Nawet my "analogowi" możemy z tej aplikacji skorzystać, tylko trzeba mieć ten "internet".

We Wrocławiu działa tzw. jeden numer (71) 777 77 77, kliknijcie tutaj: Info linia Urzędu Miasta. Pod tym numerem konsultanci Urzędu Miasta udzielają od poniedziałku do piątku w godzinach 8-18 informacji we wszystkich sprawach obsługiwanych przez Urząd Miejski Wrocławia. Tutaj jest lista wielu przydatnych numerów telefonów, kliknijcie: Numery telefonów alarmowych, infolinie itp. Telefony to coś, co my "analogowi" lubimy.

Kto z Was, kochani seniorzy, już z tych możliwości korzystał? Ja jeszcze nie. Ale kto wie - może skorzystam. Wrocław stara się być miastem przyjaznym nam mieszkańcom. Chce z nami rozmawiać. Zatem koniecznie zaglądajcie regularnie na portal partycypacji społecznej, kliknijcie: Wrocław rozmawia. Aktualnie we Wrocławiu toczy się dyskusja nad Strategią (rozwoju Wrocławia) 2030, kliknijcie: Strategia 2030.

29 czerwca 2017

Akcja charytatywna "Pomóż spełnić marzenia dzieci"

Popowiczanki,  jestem przekona, że pamiętacie wpis o działalności Fundacji Wrocławskie Centrum Twórczości Dziecka, kliknijcie tutaj: Efekty akcji "Ufunduj dziecku bilet do teatru". Wobec tego wiecie, że możecie zostać przyjaciółmi dzieci, którym grozi wykluczenie.

Tym razem Fundacja chce zorganizować wyjazd na polsko-niemiecki obóz cyrkowy dla dzieci w trudnej sytuacji. Poprzez wyjazd Fundacja chce wzmocnić dzieci, które bardzo często mają poczucie, że nic im się w życiu nie udaje … Pedagogika cyrkowa daje narzędzia, które poprawią ich poczucie własnej wartości, dadzą radość i poczucie sprawstwa.

Dołącz do akcji - ufunduj jeden dzień wyjazdu lub wpłać 10, 15, 25 zł, każda kwota ma znaczenie! Tutaj są szczegóły tej akcji charytatywnej, kliknijcie: Pomóż dzieciom spełnić marzenia - szczegóły.

Pieniądze muszą być zebrane do 14 lipca 2017. Razem mamy wpływ na rozwój dzieci potrzebujących pomocy! Oto, co możemy dla tych dzieci zrobić, cytuję fragment listu, który dostaliśmy od Fundacji:

" Zachęcamy do wsparcia projektu na 5 sposobów, m.in. przez:

1. Wsparcie indywidualne – ufundowanie przez Państwa wyjazdu jednemu z potrzebujących dzieci – 770zł od dziecka. Przelewu można dokonać na numer konta Fundacji: MBank 48 1140 2017 0000 4702 1287 2605

2. Ufundowanie jednego dnia pobytu dziecka na obozie – koszt jednego dnia pobytu wynosi 110 zł.

3. Wpłatę dowolnej kwoty na dane Fundacji Wrocławskie Centrum Twórczości Dziecka.

4. Rozpowszechnienie informacji o akcji w kanałach informacyjnych Państwa stowarzyszenia.  (...)"


Więcej o działalności Fundacji i jej podopiecznych możecie przeczytać tutaj, kliknijcie: Wrocławskie Centrum Twórczości Dziecka i tutaj: Kontakt.

27 czerwca 2017

Ela poleca MSA 2017

Ela znowu poleca. Tym razem coś dla amatorów spotkań z pisarzami: MSA 2017, czyli Miesiąc Spotkań  Autorskich. Gościem honorowym jest Gruzja.

Ten szczególny "miesiąc" odbywa się codziennie w Brnie, Koszycach, Ostrawie, Lwowie i we Wrocławiu od 2 lipca do 4 sierpnia. We Wrocławiu swoje teksty zaprezentuje 20 pisarzy polskich, 10 czeskich i słowackich oraz 31 pisarzy z Gruzji, kliknijcie tutaj: MSA 2017. Gdy to przeczytałam, to nie chciałam uwierzyć, że aż tylu!

Do Gruzji mam słabość:

Dlatego ucieszyłam się, że to właśnie Gruzja jest gościem honorowym tegorocznej (osiemnastej) edycji MSA. Tutaj są strony internetowe tego wspaniałego wydarzenia:

Spotkania autorskie będą się odbywać codziennie o godzinie 19:00 i 20:30 od 2 lipca do 4 sierpnia

Czy naprawdę od przybytku głowa nie boli? Mnie już teraz "ból" głowę rozsadza, no bo nie wiem, według jakiego kryterium mam skreślać spotkania, na które zabraknie mi sił i czasu. Liczę na to, że Ela mi poradzi, na jakie spotkania powinnam pójść obowiązkowo. Dobrze jest mieć "taką Elę" pod ręką. A może Wy mi też podpowiecie?

Oto kogo poleciła mi Ela już dzisiaj:

Czy zauważyliście, że Ela poleciła 3 mężczyzn i 3 kobiety? Zatem mamy 1:1. Zobaczymy, jakie proporcje będą na końcu.

25 czerwca 2017

Torcik bezowy ze Świeradowa

Jadzia, Kazia, Krysia i Marysia, cztery Popowiczanki, wybrały się z  ich sympatykami na wycieczkę do Lubania i Świeradowa. Ach, co to była za wycieczka! Słoneczko świeciło, lekki wiaterek wiał, humory dopisywały, wszędzie było pięknie i miło - pełny relaks.

Lubań wszystkich bardzo pozytywnie zaskoczył. Może kiedyś o nim napiszę oddzielnie, bo warto, kliknijcie: Lubań oraz tutaj: Lubań - film promocyjny "Lubię Lubań".

Świeradów był Popowiczankom znany z poprzednich ich "wypadów za miasto". Tak wyglądał on na filmie w roku 2014, kliknijcie: Świeradów Zdrój - YouTube. Popowiczanki chętnie go odwiedziły ponownie. Każda z nich miała inny powód. Wspólnym ich powodem była oczywiście przejażdżka gondolą na Stóg Izerski, no i kawiarnia Bohema  w Domu Zdrojowym. Również Irek, który razem z Jadzią wycieczkę przygotował, kliknijcie tutaj: Turystyczny zawrót głowy, miał powód, żeby kawiarnię Bohema odwiedzić. Był nim torcik bezowy!

Ale Krysia ucieszyła się, gdy dowiedziała się, że w Świeradowie jest taki sam torcik bezowy jak w Polanicy. Chyba pamiętacie, że w Polanicy torcika bezowego nie mogła zjeść, kliknijcie tutaj: Wiosna w Polanicy Zdrój. Na torcik skusiła się też Jadzia i "Bojurek", autor niektórych zdjęć. Na zdjęciu obok czekają z utęsknieniem na torciki bezowe. Jak wygląda kawiarnia, możecie zobaczyć tutaj (kliknijcie): Bohema - film YouTube.

Czy rozpoznajecie trójkę uczestników wycieczki na pierwszym zdjęciu. To oczywiście Ania, "Bojurek" i Jasia. Chyba zgodzicie ze mną, że pięknie się prezentują na Stogu Izerskim. Mogliby wystąpić w reklamie kolejki gondolowej. Czy Jurek i Krysia równie dobrze wyglądają na poniższych zdjęciach na Stogu Izerskim?


Świeradów ma w sobie jakąś magię, którą widać na twarzach uczestników wycieczki. Czy zauważacie to na twarzach  Marysi, Kazi i Jadzi na poniższych zdjęciach? Kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć.


I co z tego wpisu na blogu wynika? Świat należy do Popowiczanek -  wszędzie królują. Nic dziwnego, przecież zgodnie z hymnem to Popowiczanek czas, kliknijcie: Popowiczanie mają swój hymn:
Popowiczanie, Popowiczanie,
jesteśmy razem, niech na zawsze tak zostanie,
w tym nasza radość, nasza siła, dobry humor, wigor w nas,
Popowiczanie, nasz czas. 

Uwaga. Więcej zdjęć ze Świeradowa i Stogu Izerskiego jest w aktualnej galerii ruchomej.

21 czerwca 2017

Ela poleca

Ela, sympatyczka "Popowiczan", bardzo interesuje się filmami i od czasu do czasu opowiada mi przez telefon na co warto się wybrać do kina. Niestety do tej pory tylko raz wybrałyśmy się do kina razem. Teraz jest szansa "na drugi raz". Na trzecią szansę poczekam chyba do października, kliknijcie tutaj: Polsko-brytyjskie arcydzieło filmowe.

Ela poleca tym razem pełnometrażowy film animowany, kliknijcie: Czerwony żółw - zwiastun. Film wchodzi na polskie ekrany 23 czerwca 2017, kliknijcie tutaj: Nowe Horyzonty - Czerwony żółw. Na moje pytanie, a skąd ona o tym wie, Ela rezolutnie  (wymijająco?) odpowiedziała, że przecież ona wie wszystko. Faktycznie, potwierdzam, że Ela wie wszystko.

Czerwony żółw to baśń dla dorosłych, którzy nie oglądają bajek. Ta filozoficzna opowieść bez słów o człowieku i naturze powstała w słynnym japońskim studio animacji Ghibli.  Nie jest to kolejna historia Robinsona Crusoe dla dzieci. Każdy z nas może się znaleźć na takiej bezludnej wyspie jak ta w filmie.

Czerwony żółw otrzymał już nagrody i nominacje, w tym nagrodę na Festiwalu w Cannes i nominację do Oscara. I najważniejsze, to polscy widzowie przyznali mu nagrodę Scope 100.

Stu widzów z Polski obejrzało siedem nowych filmów pokazywanych i nagradzanych na festiwalach filmowych na świecie. Czerwony żółw został zwycięzcą trzeciej edycji Scope 100. Oto film, w którym widzowie mówią, dlaczego wybrali Czerwonego żółwia, kliknijcie: SCOPE 100 - opinie widzów.

Na internetowych stronach Tele Magazynu Krzysztof Połaski wymienia pięć powód, dla których trzeba się na ten film wybrać, kliknijcie: Tele magazyn - dlaczego warto zobaczyć Czerwonego żółwia. Każdy z tych powodów jest wystarczający, żeby do kina pójść.

Tutaj możecie

20 czerwca 2017

Namalowany film o życiu van Gogha

Na portalu internetowym "gazeta.pl kultura" przeczytałam, że

"Na festiwalu filmów animowanych w Annecy odbyła się premiera polsko-brytyjskiego filmu "Twój Vincent". Na potrzeby niesamowitej produkcji zostało ożywionych aż 120 dzieł van Gogha. (...) 

Scenariusz napisany przez Dorotę Kobielę i Jacka Dehnela opowiada historię artysty ustami bohaterów jego obrazów - znajomych i przyjaciół, których portretował. (...)

"Twój Vincent" składa się z 65 tysięcy klatek, a każda z nich została namalowana. W projekcie wzięło udział 115 zawodowych malarzy z 19 krajów. (...)

"Twój Vincent" to pierwszy na świecie film, który został wyprodukowany w technice  (kliknijcie) PAWS (ang. Painting Animation Work Stations) wymyślonej specjalnie na jego potrzeby. Najpierw nakręcono sceny z aktorami we Wrocławiu i Londynie, by następnie wyświetlać klatki przed malarzami starającymi się odwzorować styl van Gogha. Największa część powstała jednak w Gdańskim Parku Technologicznym."

Ja jestem tym filmem i pomysłem oczarowana. Światowa premiera była 13 czerwca 2017. Polska premiera będzie dopiero 13 października 2017, a we Wrocławiu w Nowych Horyzontach już 4 sierpnia! Jest to film pełnometrażowy, kliknijcie tutaj: Loving Vincent - Filmweb.

Internet jest już zalany krótkimi filmikami o tym rewelacyjnym filmie. Obejrzycie niektóre z nich:

Uwaga. Obejrzyjcie jeszcze raz ten wpis o filmach poklatkowych, kliknijcie: Film poklatkowy

Wiadomość z ostatniej chwili. Film Twój Vincent będzie zaprezentowany we Wrocławiu już 4 sierpnia w ramach Festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty (tylko dwa seanse). Zdobył on ostatnio nagrodę na festiwalu w Szanghaju i podobno jest już sprzedany do 135 krajów.  Czy dostanie Oscara?

18 czerwca 2017

Teatralny Oscar

Kto by się spodziewał, że "rasowa" melomanka może pisać porywające recenzje spektakli teatralnych. Być może powodem jest to, że to chodzi o spektakl w Capitolu, który przecież jest teatrem muzycznym. Oto, co ta "rasowa" melomanka przysłała mi pocztą elektroniczną dwa dni temu:

"(...) Właśnie wróciłam z teatru Capitol.  Byłam na "Ja Piotr Rivere". Krysiu, od co najmniej 10 lat nie byłam na takiej dobrej sztuce - rewelacja!!! Wszystko grało -  i treść i reżyseria i aktorstwo - na 300%, nie było żadnego markowania. Coś niesamowitego! Jestem pod ogromnym wrażeniem. Tak, jak kiedyś po przedstawieniu Kantora, nie mogę dojść do siebie - XXI wiek. 

Muzyka jeszcze do tego i takie nowinki, jak wprowadzanie widzów na scenę  przez aktorów i usadzanie widzów na wybranych przez aktorów miejscach.  Po przerwie wszyscy wracają, ale nie na swoje miejsca - znowu aktorzy biorą widza za rękę i prowadzą tam, gdzie chcą. Wszystko dzieje się na dużej scenie Capitolu, na której fotele są ustawione w kwadrat, a aktorzy grają  na środku.

Pierwszą część spędziłam w wygodnym fotelu, doprowadzona przez Justynę Szafran, która gra główną rolę. Po przerwie trafiłam na ławy dla przysięgłych, czyli w miejsce, gdzie przez połowę drugiego aktu dzieje się akcja bez przerwy.  Trochę drętwiałam z wrażenia, bo jak można się czuć w świetle reflektorów. Za to aktorów miałam od siebie w odległości 30 cm i to jakich. Przedstawienie trwa 4 godziny z jedną przerwą ale ja bym tam  siedziała jeszcze ze 3 godziny. (...)"

Ja, Piotr Rivière... to autorskie przedstawienie Agaty Dudy-Gracz, inspirowane wydarzeniami, jakie rozegrały się w 1835 roku w pewnej normandzkiej wsi. Młody człowiek, Piotr Rivière, zamordował matkę, siostrę i brata, a schwytany i skazany na śmierć, opisał w szczegółowej relacji wszystko, co doprowadziło do zbrodni. Premiera tego spektaklu była w listopadzie 2012, kliknijcie tutaj: Capitol, Ja Piotr Riviere.

Spektakl był prezentowany na festiwalach w Krakowie i Wrocławiu. Zdobył nagrody:

  • Kraków 2013, nagroda za najlepszą muzykę dla Piotra Dziubka  „za ambicje i ryzyko podejmowane w procesie tworzenia nowych jakości i relacji pomiędzy muzyką, głosem i ciałem",
  • Wrocławska Nagroda Teatralna 2013 dla Agaty Dudy-Gracz „za porywający, zrealizowany z rozmachem, spójny artystycznie spektakl".
Kim jest Piotr Dziubek i jakie ma sukcesy, możecie się dowiedzieć z jego stron internetowych, kliknijcie: Piotr Dziubek - home page, a o Agacie Duda-Gracz przeczytajcie tutaj, kliknijcie: Agata Duda-Gracz - Culture.pl.

Oto 37 sekund ze spektaklu, kliknijcie: Ja, Piotr Riviere - YouTube oraz jeszcze 67 sekund, kliknijcie: Ja, Piotr Riviere - YouTube. Jeśli te migawki nie wystarczyły, żeby zachęcić Was do "biegu" do kas Capitalu, to przeczytajcie recenzje, kliknijcie: Capitol, Ja Piotr Riviere.

Zdaniem "rasowej" melomanki, podobno "Wyspa" w Teatrze Pieśń Kozła jest też na wysokim  poziomie - trzeba iść:), kliknijcie: Teatr "Pieśń Kozła" oraz tutaj: Wyspa. Czy ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, już na tym spektaklu był? Chętnie o Waszych wrażeniach  napiszę.

Nie zapominajcie, że Was kiedyś kusiłam do teatru Ad Spectatores w Browarze Mieszczańskim, kliknijcie tutaj: Pokusy Popowiczanki.

Po zrobieniu dzisiaj zdjęć do tego wpisu, musiałam odpocząć na czerwonej sofie w Capitolu. Zachęcam Was do takiego kulturalnego odpoczynku. Zdjęcie zrobiła Marysia.

Uwaga. Tytuł wpisu pochodzi z listu "rasowej" melomanki.