15 czerwca 2017

Igrzyska nieolimpijskie we Wrocławiu

The World Games, czyli Igrzyska Sportów Nieolimpijskich, odbędą się we Wrocławiu w lipcu. Popowiczanka już dzisiaj wybrała się na Stadion Wrocław na poszukiwanie tej największej tegorocznej imprezy sportowej w Polsce, żeby nie powtórzyła się sytuacja z  imprezą charytatywną na stadionie, kliknijcie: Popowiczanka szuka imprezy.

Niestety w okolicach stadionu śladu po igrzyskach nie było. Za to z kopuły stadionu skakano na bungee. Popowiczanka zestresowała się okropnie, gdy to zobaczyła. Stadionie Wrocław popraw się! Skakać to można nad wodospadami Wiktorii, a nie na stadionie, kliknijcie tutaj: "Bojurek" montuje filmy.

Rozgoryczona Popowiczanka afisz o "The world games 2017" znalazła dopiero na Legnickiej w okolicach Sektora 3 i Tratwy (kliknijcie na zdjęcie).  


Tutaj są oficjalne strony igrzysk, kliknijcie: The World Games 2017. Podobno do Wrocławia przyjedzie ponad 3500 zawodników z ponad 100 krajów. Zdaniem organizatorów, The World Games 2017 to świetna okazja do promowania zdrowego trybu życia wśród dzieci i młodzieży. Czy też wśród seniorów? Jak myślicie?

Igrzyska odbędą się w dniach 20-30 lipca 2017 roku. Znany jest już hymn The World Games 2017, kliknijcie tutaj: Varius Manx i Kasia Stankiewicz "Biegnij". Zespół wykona tę piosenkę w wersji angielskiej  na Stadionie Wrocław w trakcie ceremonii otwarcia 20 lipca o godzinie 19. Reżyserem otwarcia jest Krzysztof Materna. Wystąpi około 400 wykonawców. Szczegóły są tutaj (kliknijcie): Ceremonia otwarcia.

Na The World Games 2017 zaprezentuje się światowa czołówka w 31 sportach, które starają się o przyjęcie do programu olimpijskiego, np. żużel, futbol amerykański, sporty bilardowe. Mnie szczególnie zaciekawił bieg na orientację. Szkoda, że nie wystartuję w tej dyscyplinie. Orientację mam, tylko w biegiem mógłby być kłopot, kliknijcie: Bieg na orientację.

Czesława interesuje taniec, zobaczcie jego komentarz i  kliknijcie tutaj: Taniec sportowy. Tak tańczono na the World Games 2013 i 2015

Zgłoszenia wolontariuszy do obsługi igrzysk przyjmowano do końca lutego 2017. Nie było żadnych ograniczeń wiekowych, kliknijcie tutaj: Wolontariat. Czy ktoś wie, ile naszych koleżanek,  wolontariuszek działających przy Fundacji Aktywny Senior, zakwalifikowało się do pomocy?

Szkoda, że Popowiczanka nie podpowiedziała prezesowi Fundacji, żeby zgłosił do programu igrzysk jakąś dyscyplinę na miarę możliwości seniorów. Wiem, że marzą się jej zawody z długości rozmowy (bez przerwy) przez komórkę. Rok temu szlifowała formę pod kierunkiem Kazi i Marysi, kliknijcie tutaj: Gimnastyka dla wygodnych (?) seniorów, więc sił nie zabrakłoby jej nawet na 24 godziny gadania.

Dzisiaj w ramach treningu Popowiczanka "obiegła" stadion w spacerowym tempie i zrobiła zdjęcie Maślic, które sąsiadują ze stadionem Wrocław. Popowiczanka nie może się doczekać na Maślicach krasnala Maślaka, kliknijcie tutaj: Krasnal Popowicjusz w samym środku Wrocławia.  Czy zdążą na ceremonię otwarcia The World Games?

13 czerwca 2017

Wrocław znowu świętuje

Ile dni może świętować mały, a ile dni duży? Na to pytanie nie ma odpowiedzi, bo nie wiadomo, kogo lub czego ono dotyczy. Zatem doprecyzuję pytanie: Ile dni może świętować małe miasto, a ile duże miasto? Wrocław może świętować dwa tygodnie. Na to wszyscy się zgadzają.

W zeszłym roku Wrocław obchodził swoje święto od 13 do 30 czerwca, (kliknijcie): Święta Wrocławia 2016. W tym roku będzie podobnie: od 10 do 25 czerwca, kliknijcie: Święto Wrocławia 2017.

Porównanie programu z roku 2016 z programem tegorocznym to świetny test na spostrzegawczość!  Ile imprez (festynów) odbywa się cyklicznie? Jaka jest w tym rola rad osiedlowych? Na przykład, znowu będzie Waligóriada w Parku Południowym. Tym razem koncert będzie 24 czerwca, godz. 14.

Waligóriada będzie poświęcona twórczości Andrzeja Waligórskiego i Jana Kaczmarka. Wystąpią: Kabaret ELITA, Aga Damrych, Marta Dzwonkowska, Jerzy Filar, Andrzej Walus, Anna Majkut-Polańska, Aleksander Grotowski, Tadeusz Drozda, młodzież Gimnazjum nr 16 im. Andrzeja Waligórskiego i Zespołu Szkół nr 11 im. Jana Kaczmarka. Nie przegapcie tej okazji. Koncert Elity w Klubie Firlej będzie dopiero we wrześniu, kliknijcie: Wrocek klasycznie.

Popowiczanka zagapiła się i nie zarejestrowała nazwy "Kocham ulicę ....".  To miała być nazwa sekcji działającej w stowarzyszeniu "Popowiczanie". Teraz zastanawia się, czy nazwa "I love Wlodkowica St!" to plagiat? Taki właśnie tytuł będzie miała impreza, która będzie w dniach 22-25 czerwca 2017, kliknijcie tutaj: Święto ulicy Włodkowica . A to wszystko odbędzie się oczywiście w ramach Święta Wrocławia.

Zatem przeczytajcie koniecznie cały program święta Wrocławia jeszcze raz, kliknijcie: Święto Wrocławia 2017.  Może coś dla siebie znajdziecie. Zajrzyjcie też tutaj: Wrockest. Czy znacie zespoły, które we Wrocławiu wystąpią? Ja nie.

Popowiczanka z góry wie, że nie weźmie udziału w piątym nocnym półmaratonie PKO, kliknijcie: Półmaraton nocny 2017. Trochę się zmartwiła, że popowicki krasnal Popowicjusz będzie miał konkurenta (kliknijcie tutaj: Krasnal Popowicjusz w samym środku Wrocławia). Biegacze wybrali już imię dla swojego krasnala: "Niewypałek", kliknijcie:  Krasnal biegaczy.  Popowiczanka nie chciałaby się tak nazywać. Tutaj możecie sobie przypomnieć, co Popowiczanka rok temu pisała o półmaratonie, kliknijcie: Nocny półmaraton kontra Carmen.

Niestety Popowiczanka nie wybierze się do Centrum Historii Zajezdnia na koncerty WrocLove Fest na powitanie lata i na gry podwórkowe PRL i potańcówkę, bo ma inne plany, kliknijcie tutaj: Centrum Historii Zajezdnia. Bardzo żałuje, bo jest pewna, że tym razem deszcz nie będzie padać. Rok temu, gdy do Centrum wybrała się z Marysią, padało mocno, kliknijcie: Centrum.

Może podpowiecie Popowiczance, co powinna wybrać. Czy piknik sąsiedzki w Klubie Firlej 17 czerwca? Kliknijcie tutaj: Piknik sąsiedzki w Firleju.

Wpis zdobią zdjęcia z zeszłorocznych wpisów - Most Grunwaldzki, Iglica, Rynek, Odra, Ratusz i Centrum Historii Zajezdnia. Taki jest nasz kochany Wrocław. Niech świętuje nam!

12 czerwca 2017

Popowiczanka na kongresie

Chyba już wiecie, że po Popowiczance można się spodziewać wszystkiego - stale odkrywa nowe słowa i nowe pola do działania. Najnowsze poznane przez nią słowo to "focus", a dokładnie mówiąc "badanie focusowe", kliknijcie tutaj: Strategia współpracy miasta Wrocławia z NGO na lata 2018-2022. To słowo pojawiło się w jej słowniku w związku z I Kongresem Wrocławskich Organizacji Pozarządowych, kliknijcie tutaj: Pierwszy kongres wrocławskich NGO.

Dzięki sadzeniu razem z koleżankami kwiatków koło "Tratwy" (kliknijcie tutaj: Mistrzostwa w grillowaniu) nawiązała pewne kontakty i była we wrześniu 2016  na spotkaniu "Smaki współpracy", gdzie dowiedziała się o GDS-ach, kliknijcie tutaj: Grupy dialogu społecznego.

W ten sposób dochodzimy do rozwiązania zagadki: gdzie i z kim zrobiono Popowiczance zdjęcie obok (jak zwykle klikajcie na zdjęcia, żeby je powiększyć). Otóż, zdjęcie zrobiono 9 czerwca 2017 na I Kongresie Wrocławskich Organizacji Pozarządowych. Popowiczanka uśmiecha się tak tajemniczo, bo stoi obok Damiana, moderatora Grupy Dialogu Społecznego ds. Technologii Obywatelskich, kliknijcie tutaj: GDS ds. Technologii Obywatelskich.

Słowo "Moderator" to  za mało, żeby opisać, czym zajmuje się Damian, kliknijcie tutaj: Damian Dudała - home page. Popowiczanka zapisała się do jego grupy dialogu społecznego, bo chciała się dowiedzieć, co to są technologie obywatelskie. Może kiedyś o tym na blogu napisze.

Na Kongresie Popowiczanka wzięła udział w pracach  grupy branżowej "Aktywne sąsiedztwo", w której oczywiście wzięła też udział Agata z DFOP, jedna z głównych organizatorek Kongresu, kliknijcie tutaj: Zespół DFOP, oraz zawsze uśmiechnięty Dyrektor Biura ds. Partycypacji Społecznych, kliknijcie tutaj: Biuro ds. Partycypacji Społecznych:


Moderatorami grupy "Aktywne sąsiedztwo"  byli pewna profesor z Uniwersytetu, kliknijcie tutaj: Aldona Wiktorska-Święcka - Wikipedia, oraz prezes Fundacji Aktywny Senior, czyli Marek, kliknijcie tutaj: Marian Ferenc - co-housing. "Aktywne sąsiedztwo" przyciągnęło bardzo interesujących uczestników kongresu, a wśród nich nowy dla Popowiczanki typ działaczy "samorządowcy z organizacji pozarządowych". Bardzo ciekawe zestawienie - kierowanie organizacjami pozarządowymi i praca w radach osiedli. Takie działania są chyba bardzo skuteczne.

Uczestnicy "Aktywnego sąsiedztwa" opracowali pewne rekomendacje dla miasta w celu podnoszenia jakości życia w mieście. Czy słyszeliście, na przykład, o mobilnych targowiskach?

 Na Kongresie Popowiczanka spotkała m.in. Leszka - prezesa zaprzyjaźnionej ze stowarzyszeniem "Popowiczanie" Fundacji U Źródeł, kliknijcie tutaj: Germańska nowa medycyna. Była też Halinka - wolontariuszka Fundacji Aktywny Senior. Jakub, reprezentujący DFOP, kusił Popowiczankę pączkami i sam je jadł na zachętę.


W Kongresie Popowiczanka wzięła udział jako zwykły członek zwykłego stowarzyszenia "Popowiczanie". Niestety stowarzyszenie "Popowiczanie" nie ma wizytówki, więc nie mogło wziąć udziału z losowaniu nagród pieniężnych.

Na żółtym kongresowym balonie Popowiczanka napisała dwa słowa: Popowiczanie i uśmiech. Niestety w wypuszczaniu balonów kongresu w świat nie mogła wzięć udziału. Może balon Popowiczanki wypuścił Grzegorz, prezes Fundacji Umbrella, kliknijcie: Umbrella. To on na poniższym zdjęciu zachęcał uczestników Kongresu do zabrania głosu.


Więcej o I Kongresie Wrocławskich Organizacji Pozarządowych możecie poczytać tutaj (kliknijcie): Wrocław rozmawia - Kongres oraz tutaj: Blogi Wrocław.

Uwaga. Do 19 czerwca trwają wybory Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego, kliknijcie tutaj: Wrocławska Rada Działalności Pożytku Publicznego - lista kandydatów.

11 czerwca 2017

Popowiczanka szuka imprezy

Popowiczanka wpadła w tarapaty. Namówiła Marysię na wyprawę na Stadion Wrocław w niedzielę 11 czerwca, bo bardzo chciała kupić bilet za 5 złotych na imprezę charytatywną, kliknijcie tutaj: Street Meet 2017. O tej imprezie Popowiczanka pisała na blogu już w maju, kliknijcie tutaj: Wytańczyć marzenia dzieci.

Impreza miała być przez cały dzień od godziny 9 do godziny 18. Po godzinie 15-tej stadion był pusty. No, przesadziłam trochę - nie był pusty, bo była na nim Marysia w przepięknej czapeczce. Kliknijcie na zdjęcie obok, żeby czapeczkę dobrze obejrzeć.

Po imprezie nie było śladu i nikt nic nie wiedział. Gdzie i kiedy ona odbyła się? Kto wie? Był jeden ślad - dwa zielone baloniki z napisem Fundacja "Mam Marzenie", ale niestety ten trop nie doprowadził Popowiczanki do celu. Zaczęła podejrzewać, że impreza odbyła się na stadionie Śląska Wrocław. Był to błędny trop. Przy okazji okazało się, że Stadion Wrocław leży przy ulicach Królewieckiej, Śląskiej i Drzymały.

Popowiczanka (nie mylić z piwoczanką) była niepocieszona, zobaczcie zdjęcie obok. Namawiano ją na piwo, bo wokół stadionu był festiwal piwa, kliknijcie tutaj: Festiwal dobrego piwa 9-11 czerwiec 2017. Nie zdecydowała się na to. Postanowiła utopić swoje smutki w Odrze. Szybko dotarła z Marysią na plażę nad Odrą koło Hali Orbita. Niestety były tam tłumy.  Obejrzały więc nowy basen kryty obok basenu letniego przy Hali Orbita, kliknijcie: Pływalnie na Wejherowskiej, i wróciły do domu (kliknijcie na zdjęcia).


Jaki z tego wszystkiego wypływa wniosek? Nie można wierzyć w to, co "internet" podaje, bo co to jest "Stadion Wrocław"? Czy to jest murawa na stadionie, czy jakaś sala pod ziemią?

Znalazca imprezy "Street Meet 2017" dostanie atrakcyjną nagrodę - będzie mógł zaprosić Popowiczankę na kawę.

Postscriptum. Jest już pierwszy znalazca imprezy. Znalazł ją na Facebooku. Impreza odbyła się w jakiejś sali na stadionie (wejście od ulicy Śląskiej) i zdjęcia z imprezy są już na Facebooku. Czy poza Facebookiem świat już nie istnieje?

08 czerwca 2017

Wrocek klasycznie

Klasycznie na Wrocku to cykl imprez odbywających się raz w miesiącu w Klubie Firlej w ramach kultowego Komediowego Międzynarodowego Festiwalu Wrocek. Mecenat nad wydarzeniem sprawuje miasto Wrocław, kliknijcie tutaj: Klasycznie na Festiwalu Wrocek 2017.

Dzięki "Bojurkowi" i Wiktorowi Popowiczanka wzięła dzisiaj udział w inauguracji tego cyklu. Wystąpił Kabaret Elita i dwójka jego gości:

    • profesor Bogusław Bednarek z Uniwersytetu Wrocławskiego, znakomity filolog, znany z ciętej riposty i naukowej, pełnej dowcipu i anegdoty, analizy tekstów, 
    1. kliknijcie: Prof. Bednarek zaprasza na rekord Guinnessa 2015!
    2. kliknijcie: Antykabaret 
    3. kliknijcie: Co czytać
    Profesor Bednarek brał też udział w cyklu "Moje spotkania z Ossolineum", kliknijcie tutaj: Spotkania z Ossolineum, o którym pisałam we wpisie (kliknijcie) Sobota pełna wrażeń

    Na sali w Klubie Firlej byli seniorzy - przeważały zdecydowanie seniorki - z całego Wrocławia. Wielu znało się z innych spotkań i imprez. Atmosfera była swobodna i rodzinna. Impreza zaczęła się o godzinie 17:30. Przyszły liczne "zorganizowane" grupy seniorów, bo bilety dla nich były darmowe.Wszyscy się świetnie bawili, a artyści też. Na zakończenie spektaklu zabrzmiała słynna, bojowa pieśń „Hej, szable w dłoń, kliknijcie: Hej, szable w dłoń - YouTube. Cała sala klaskała rytmicznie. Niestety nie było tego skeczu, kliknijcie: Rycerzy trzech.

    Cały spektakl był nagrywany, a po jego zakończeniu można było do kamery powiedzieć "Wrocek klasycznie". Popowiczanka powiedziała to do kamery najlepiej jak mogła. Kolejne spotkanie z Kabaretem Elita i jego gośćmi w ramach "Klasycznie na Wrocku" będzie we wrześniu.


    Spektakl kabaretowy był poświęcony twórczości Andrzeja Waligórskiego (kliknijcie tutaj: Andrzej Waligórski), który zmarł 10 maja 1992, czyli 25 lat temu. Wspaniała okazja do przypomnienia jego niezapomnianych tekstów i piosenek. Na Popowiczance największe wrażenie zrobiło jednak wystąpienie profesora Bednarka i jego fantastyczna analiza trylogii w interpretacji Waligórskiego. Pomysł z akademią rozmiękczania języka był super!
     
    O godzinie 20-tej miał być w Klubie Firlej inny spektakl w ramach Komediowego Międzynarodowego Festiwalu Wrocek 2017, kliknijcie tutaj: Wrocek 2017. Następna impreza z tego cyklu w Klubie Firlej będzie 15 czerwca, kliknijcie: Wrocek w Klubie Firlej.

    Uwaga. Zdjęcia zrobił "Bojurek".

    06 czerwca 2017

    Hasła miesiąca

    Rok temu zrobiłam pierwsze podsumowanie haseł miesiąca, kliknijcie tutaj: Hasła miesiąca - podsumowanie. Teraz przyszedł czas, żeby przed wakacjami przypomnieć hasła i ich autorki za okres czerwiec 2016 - czerwiec 2017.

    Niektóre z poniższych haseł nie pojawiły się na naszym blogu. Jeśli jakichś haseł brakuje, to dajcie mi znać.

    Wszystkim autorkom poetkom bardzo dziękuję. Zdjęcie przepięknego bzu przysłała mi Ala.

    • czerwiec 2016, Halinka: Wiosna już za nami, a lato w czerwcu przychodzi wielkimi krokami.
    • lipiec 2016, Halinka: Słońce mocno świeci, bo to lato leci. Morze, las i słońce świeci, to wakacje mówią dzieci.
    • sierpień 2016, Krysia: Las i woda to zdrowie i uroda.
    • sierpień 2016, Halinka: Lato, lato jeszcze trwa, odpoczywasz Ty, odpoczywam Ja. Jeszcze są wakacje, a już sierpień woła: wypoczywaj, bo za chwilę będzie szkoła. Słońce, niebo w to mi graj, bo dla wszystkich to jest raj.
    • wrzesień 2016, Anka: Zbliża się wrześniowa pora na Wrocławskie Dni Seniora. Wrocławskie Dni Seniora tuż, tuż... Będzie konkurs: ozdabiaj kapelusz!
    • wrzesień 2016, Halinka: Złote liście na drzewach pomalował wrzesień, tak zaczyna się jesień. Wrzesień to początek złotej jesieni. Dla nas tylko kalendarz się zmieni.
    • październik 2016, Halinka: Jesienne złoto nas otuliło, jest jeszcze ciepło i bardzo miło.
    • październik 2016, Anka: Złocisty październik oplata srebrna nić babiego lata.
    • listopad 2016, Krysia: Szybko zmierzch zapada, słotne dni nam zapowiada.
    • listopad 2016, Maja: Choć listopad już nadchodzi, wbrew przyrodzie My wciąż młodzi!
    • grudzień 2016, Halinka: Niechaj radość się rozpęta, właśnie idą białe ŚWIĘTA.
    • styczeń 2017, Halinka: Styczeń to początek nowego. Bądźmy szczęśliwi, nie zmarnujmy tego.
    • luty 2017 Halinka: Krótki jest miesiąc luty, ale noś ciepłe buty.
    • marzec 2017, Anka: Pierwiosnek optymistycznie zapowiada, że krnąbrna zima już w sen zapada! Dnie zimowe, dnie wiosenne w marcu kotłują się w klimatycznym garncu.
    • marzec 2017, Halinka: W marcu jest jeden dzień taki, w którym wszystkim Paniom śpiewają ptaki.
    • kwiecień 2017, Anka: Kwiecień barwą zieleni nastroje ludzi odmieni.
    • kwiecień 2017, Basia: Kwiecień miesiącem marzeń i różnych ciekawych zdarzeń. Wokoło wiosna się budzi i do wesołych czynów skłania ludzi.
    • maj 2017, Anka: Rododendrony w maju wabią do miłości raju. Seniorom maj też służy: doznania miłosne wróży.
    • maj 2017, Basia: Maj się mai, a w Naszych sercach miłość się czai. Maj Nas zachwyci słońcem i piękną pogodą Nas nasyci.
    • czerwiec 2017, Anka: Tuż przed Danutą i Janem NAJDŁUŻSZY DZIEŃ panem.
    • czerwiec 2017, Basia: W czerwcu nie pracujmy, tylko leniuchujmy, ale wszak pogoda jest piękna i to jest do spacerów zachęta.

    05 czerwca 2017

    Noworudzkie wspomnienia


    Czy chętnie wracacie wspomnieniami do szkolnych lat? Ja tak, a szczególnie do czasu spędzonego w Nowej Rudzie. W Nowej Rudzie uczyłam się od klasy czwartej aż do matury. Mimo że minęło wiele (bardzo wiele) lat, pamiętam i wspominam nauczycieli z ogromną czułością i wdzięcznością - wszystkich bez wyjątku. Dlatego chętnie jeździłam do Nowej Rudy na zjazdy maturzystów, a ostatnio wzięłam udział we wspaniałej uroczystości i o tym chciałabym teraz napisać.

    W roku 2016 grupa byłych uczniów zwróciła się do Rady Miasta Nowej Rudy o nadanie skwerowi w pobliżu Rynku imienia profesora Witolda Rotera, który pracował w noworudzkiej jedenastolatce w latach 1953-1961, a później na wrocławskich uczelniach wyższych: Uniwersytecie i Politechnice. Władze miasta ten pomysł poparły, kliknijcie tutaj: Noworudzianin, nr 281 - skwer im. prof. W. Rotera. Z tej okazji 2 czerwca 2017 w noworudzkim liceum odbyła się uroczysta akademia, a po niej odsłonięcie pamiątkowych tablic w liceum i na skwerze. W odsłonięciu tablic udział wzięła żona profesora Jadwiga Roter, też moja ukochana nauczycielka.

    W uroczystościach uczestniczyły władze miasta i liceum, uczniowie, mieszkańcy oraz zaproszeni goście, w tym Dyrektor Instytutu Matematyki Uniwersytetu Wrocławskiego (kliknijcie: Instytut Matematyki UWr - aktualności) i Dziekan Wydziału Matematyki Politechniki Wrocławskiej (kliknijcie: Wydział Matematyki PWr - aktualności).

    Więcej informacji:

    Oto kilka zdjęć z tych uroczystości (kliknijcie, żeby je powiększyć):




    Uroczystości uświetniły występy zespołu Katarzynki ze Ścinawki Górnej, kliknijcie tutaj: Zespół Ludowy Katarzynki, oraz Renata Sieńko, kliknijcie tutaj: Renata Sieńko - niecodzienna wokalistka


    Jaki był profesor Witold Roter, skoro jego byli uczniowie po tylu latach postanowili go uhonorować? Był wspaniałym, niezapomnianym i ukochanym nauczycielem matematyki. Wszyscy podkreślają, że był sprawiedliwy - był dla nas autorytetem. Na pierwszym zdjęciu powyżej profesor Roter siedzi w pierwszym rzędzie pierwszy z prawej strony, a ja stoję w rzędzie drugim.

    W czasopiśmie "Wiadomości Matematyczne", tom 52, ukazały się dwa artykuły o działalności naukowej i dorobku naukowym profesora Rotera, kliknijcie tutaj: Wiadomości Matematyczne. Kliknijcie też tutaj: Witold Roter - Wikipedia. Profesor Roter wypromował dziewięciu doktorów. Zmarł w roku 2015.

    Antoni Mackiewicz, nasz wspaniały nauczyciel polonista, tak pisał o Witoldzie Roterze w roku 1991 (zob. Gazeta Noworudzka nr 14):

    "(...) Ciągle się spieszył, ale na wszystko umiał znaleźć czas. Na podwórku szkolnym potrafił być nieustępliwym napastnikiem w meczach piłkarskich  matematyków z polonistami lub profesorów z uczniami. Nieźle pchał kulą. Wymyślał nietypowe konkurencje lekkoatletyczne. (...) Był uznanym brydżystą, a w rozgrywce, jak na matematyka przystało, z charakterystyczną dlań inteligencją praktycznie stosował rachunek prawdopodobieństwa, dokonując karkołomnych wręcz impasów. (...) Lubił żart, dowcip, miał swoje charakterystyczne powiedzonka. "Jak mrówków" było u niego synonimem wszelkiej mnogości. (...)"

    Nowa Ruda to byłe górnicze miasto, które szczyci się malowniczymi górzystymi terenami, nawet Rynek nie jest prosty. Oto dowód na to:


    Miasto leży nad Włodzicą, kliknijcie: Nowa Ruda - Wikipedia, ale ja mieszkałam na zboczu góry:


    Warto wracać  do Nowej Rudy dla ludzi, którzy tutaj byli i są oraz dla niepowtarzalnej atmosfery młodości.

    Postscriptum. O jednej z moich poprzednich wizyt w Nowej Rudzie możecie poczytać tutaj (kliknijcie): Ameryka, Ameryka, Ameryka, ... 

    04 czerwca 2017

    Krasnal Popowicjusz w samym środku Wrocławia

    W marcu 2016 Gazeta Wrocławska na portalu GazetaWroclawska.pl napisała, że środek Wrocławia jest na Popowicach, w pobliżu trzepaka przy ulicy Rysiej. Wyjaśniono, jak wyznacza się geometryczny środek i potwierdzono, że znajduje się on właśnie w pobliżu ul. Rysiej.

    Podstawą  wyznaczenia środka są najdalej wysunięte na północ, południe, wschód i zachód punkty we Wrocławiu (kliknijcie na zdjęcie obok). Z przebiegających przez te punkty równoleżników i południków powstaje czworokąt. Z jego narożników prowadzi się następnie przekątne. Miejsce ich przecięcia to geometryczny środek. W ten sposób wyznaczono środek Wrocławia. Jest on na Popowicach od 1973 roku, czyli od ostatniej zmiany granic stolicy Dolnego Śląska.

    O tej ciekawostce Popowiczanka dowiedziała się od działaczy samorządowych Rady Osiedla "Park" (SM Popowice) i w sierpniu 2016 udała się z Marysią i Hanną na ulicę Rysią, żeby wkopać kamień węgielny pod przyszły pomnik, kliknijcie tutaj: Geometryczne środki Wrocławia, Polski, Europy.

    Niestety kamienia węgielnego Hannie i Popowiczance nie udało się wkopać. Na szczęście  w działania dotyczące oznakowania środka Wrocławia zaangażowała się spółdzielnia mieszkaniowa "Popowice", zarówno zarząd  jak i działacze samorządowi z Rady Osiedla Popowice Park.

    Od czwartku, czyli od 1 czerwca 2017, Popowice mają krasnala Popowicjusza w środku Wrocławia przy ulicy Rysiej. Na czwartkowej uroczystości otwarcia skweru pojawiło się podobno blisko 200 osób, w tym przedstawiciele szkół i innych instytucji działających na Popowicach oraz mieszkańcy, działacze i zarząd SM Popowice. Reportaż z tych uroczystości ukazał się w Gazecie Wrocławskiej. Popowiczanka jest niepocieszona, bo nikt jej nie uprzedził o uroczystym odsłonięciu głazu z Popowicjuszem. Dowiedziała się o tym po fakcie od Halinki z Maślic.

    Co więcej, okazało się, że Popowiczanka z Hanną kopały w złym miejscu - środek Wrocławia jest z drugiej strony trzepaka. Prowadzi teraz do niego piękny nowy chodnik, a wszystko sygnalizuje tablica. Jest jednak jeden problem - trzeba pomalować trzepak, on czuje się teraz taki opuszczony (kliknijcie tutaj: Popowicki parasol). Kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć.



    Wspólne działania mieszkańców Popowic potwierdzają opinię Popowiczanki, że na Popowicach więzi międzysąsiedzkie są silne. Pisała o tym już tutaj, kliknijcie: Popowiczanka w aptece.

    Krasnal "Popowicjusz" wskazuje m.in. kierunek na Maślice. Od Halinki Popowiczanka dowiedziała się, że teraz jest podobna akcja na Maślicach. Na Maślicach powinien stanąć krasnal "Maślak" z maselnicą, na rondzie koło stadionu. Byłby symbolem osiedla Maślice. Popowiczanka będzie to śledzić, przecież już raz świetnie się bawiła z Mają i Halinką na festynie maślickim, kliknijcie: Ciuchcia. Prawdopodobnie informacje o Maślaku ukażą się tutaj (kliknijcie): Maślice na Facebooku.

    03 czerwca 2017

    "Bojurek" montuje filmy

    Czy rozpoznajecie na zdjęciu obok Popowiczankę, Irka, Jadzię i "Bojurka"? Kto z nich jest najbardziej opalony? Chyba "Bojurek" (kliknijcie na zdjęcie, żeby się upewnić).

    Jak to wytłumaczyć, skoro przez ostatnich 10 tygodni "Bojurek" siedział w ciemni, bo brał udział w darmowych warsztatach z montażu filmów, kliknijcie: CeTA dla seniorów oraz tutaj: Montaż video? Jest wyjaśnienie. Zdjęcie było zrobione 1 czerwca 2017 przy wejściu do CeTA, a więc po majowej wycieczce na Kujawy i Pomorze, kliknijcie tutaj: Kujawsko-pomorski maraton Popowiczanek. To na wycieczce "Bojurek" się opalił, a Popowiczanka nie.

    Jak już wiecie (kliknijcie tutaj: Miasto Ur), 1 czerwca 2017 w CeTA był pokaz filmów zmontowanych przez uczestników warsztatów. "Bojurek" zaprezentował filmy "Tragedia na torach" i "Kręgle w SkyTower". Obejrzeliśmy też film "Kot i wiatr" nakręcony przez Wiktora, przyjaciela "Bojurka".

    "Bojurek" przyszedł na pokaz z silną obstawą. Oprócz Jadzi, Irka i Popowiczanki na pokaz przyszły też członkinie drużyny VEGA, która bierze udział w senioralnej lidze w kręgle, kliknijcie tutaj: Kręgle - czy to nowe wyzwanie dla seniorów?  Nic dziwnego, bo "dziewczyny od kręgli" były bohaterkami filmu nakręconego przez "Bojurka" w SkyTower. "Bojurek" dwoił się i troił, żeby pokazać w filmie techniczne umiejętności koleżanek. Udało mu się to!

    Drugi film - chyba nakręcony na stacji kolejowej na Nowym Dworze - sugerował tragedię na torach. Popowiczanka się zagapiła i nie zauważyła kto lub co zginęło na torach. Niestety "Bojurek" nie chce umieścić filmów na YouTube, więc nie ma szans, żeby jeszcze raz tragedię obejrzeć.

    Z filmem "Kot i wiatr" nie było problemów. To kot się zagapił i nie zorientował się, że wahające się na wietrze drzwi mogą w niego uderzyć. Biedny kotek na szczęście przeżył i oglądał się potem do tyłu, bo nie wierzył, że wiatr ma taką siłę. Ten krótki film, nakręcony przez Wiktora, nie był technicznie łatwy, bo jak cofać film do tyłu? Na szczęście "Bojurek" opanował tę sztukę i Wiktorowi pomógł.

    Zapewne jesteście ciekawi, o czym były filmy innych uczestników warsztatów:

    • Wrocław pokazany z łódki pływającej po Odrze i z tramwaju "JAŚ",
    • pokazy w delfinarium w Gruzji,
    • podwodny świat,
    • uroki wrocławskiego ogrodu botanicznego, 
    • skok na bungee nad ogromnym wodospadem Wiktorii w Zimbabwe. 
    • itd

     Zobaczcie inne filmy na podobne tematy, które są dostępne w internecie na YouTube:

    1. kliknijcie tutaj: Wodospady Wiktorii,
    2. kliknijcie tutaj: Wodospady Wiktorii z helikoptera,
    3. kliknijcie tutaj: Skok na bungee nad wodospadem Wiktorii (prawie dwa miliony kliknięć),
    4. kliknijcie tutaj: Delfinarium w Batumi Gruzja.
    Zwiedzanie zakamarków CeTA odłożono niestety na inny termin, bo przyszło zbyt dużo ludzi. Mimo to, Popowiczanka z wizyty w CeTA była bardzo zadowolona.

    Uwaga. Zdjęcie skaczących delfinów zrobił "Baca". Tylko gdzie? Czy na Wyspach Kanaryjskich?

    01 czerwca 2017

    Miasto Ur

    Jak myślicie, co Popowiczanka robiła wczoraj? Dla ułatwienia podpowiem, że nie była na nowej plaży nad Odrą - tej obok mostu przy Hali Orbita - tylko w CeTA, czyli w Centrum Technologii Audiowizualnych obok Hali Stulecia. Popowiczanka chętnie chodzi do CeTA. Czy pamiętacie ten wpis, kliknijcie: Popowiczanka na V FAF.

    Razem z Popowiczanką w CeTA tym razem była Jadzia z Irkiem i "Bojurek". Skoro był tam "Bojurek", to już dla każdego jest jasne, że celem ich wyprawy był pokaz na zakończenie warsztatów, kliknijcie tutaj: Warsztaty z montażu video dla seniorów. "Bojurek", znany Wam z wielu wycieczek z Jadzią, namówił ich, żeby przyszli na prezentację filmów zrobionych przez uczestników warsztatów.

    Popowiczanka wyszła z pokazu filmów zachwycona, bo okazało się, że

    • kobiety znowu były górą i dominowały wśród uczestników warsztatów, 
    • tematyka filmów, nakręconych przez uczestników warsztatów, była bardzo zróżnicowana,
    • atmosfera spotkania była gorąca - uczestnikom warsztatów towarzyszyli liczni przyjaciele,
    • było ekstra!
    O filmach "Bojurka" napiszę w następnym wpisie. Teraz chcę skupić się na trójce bardzo ciekawych współautorów filmu, kliknijcie tutaj: Miasto Ur. Oto autorzy filmu:

    Film został opublikowany na  YouTube wczoraj po pokazie w CeTA, a dzisiaj w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej w Rynku otwarto wystawę prac Grzegorza Kochańca, kliknijcie tutaj: Wystawa "Szamańskie wersety".

    Grzegorz Kochaniec jest absolwentem Uniwersytetu Przyrodniczego, który każdą wolną chwilę przeznacza na tworzenie. Podobno jego obrazy są wyrazem buntu przeciw odczarowanemu światowi popkultury, poszukiwaniem magii i niezwykłości w zwyczajnym życiu. W pracach najczęściej używa długopisu. W filmie "Miasto Ur" widać, że to potrafi robić i to w niesamowitym tempie. To zrobiło na Popowiczance duże wrażenie. Rewelacyjny pomysł.

    "Obiekt" filmu "Miasto Ur", czyli Grzegorz, to tylko część przyczyn sukcesu filmu. Drugim ogromnym atutem filmu jest muzyka, czyli Jerzy Adam Nowak kompozytor i sitarzysta. To nie jest pomyłka - Jerzy jest sitarzystą, a nie gitarzystą. Ukończył kompozycję w Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Był dwukrotnie stypendystą Rządu Indii – studiował klasyczną muzykę Indii w Shri Ram Bhartiya Kala Kendra w New Delhi.

    No i wreszcie, główny autor filmu i jego sukcesu, czyli Zbyszek Sikorski. To on ten cały film wymyślił i zrealizował. Popowiczanka nic o nim nie wie, poza tym że brał udział w warsztatach i chętnie po pokazie odpowiadał na pytania Popowiczanki. Co więcej, namówił pozostałych współautorów filmu na zrobienie wspólnego zdjęcia z Popowiczanką. Zdjęcie zrobił oczywiście "Bojurek".

    Na zakończenie wypada coś napisać o mieście Ur. Cóż ja będę pisać o czymś, na czym się nie znam - lepiej sami przeczytajcie (kliknijcie):  Miasto Ur - Wikipedia oraz tutaj:  Starożytny Sumer - miasto Ur.

    Co z tego wszystkiego wynika? Warto wyjść z domu, nawet jak jest upał. Zawsze można spotkać nowych niezwykłych wspaniałych ludzi. To się wczoraj Popowiczance przydarzyło. Oto oni (od lewej Grzegorz, Zbyszek i Jerzy):


    Patrzcie na bohaterów, a nie na ściany i okna CeTA. Popowiczanka kiedyś na blogu apelowała "Pomalujmy Nadodrze na kolorowo". Czy tym apelem powinniśmy objąć też CeTA?

    No i jeszcze jedno, koniecznie obejrzyjcie film Zbyszka, kliknijcie tutaj: Miasto Ur - film na YouTube. Żałujcie, ze filmu nie widzieliście na dużym ekranie w ciemnej sali. Taka sceneria potęguje wrażenia i emocje, a film ich dostarcza dużo. Początek jest intrygujący, napięcie narasta, resztę zobaczcie sami.