19 sierpnia 2016

Efekty akcji "Ufunduj dziecku bilet do teatru"

W zeszłym roku w październiku zachęcałam Was do udziału w akcji "Ufunduj dziecku bilet do teatru", prowadzonej przez Fundację Wrocławskie Centrum Twórczości Dziecka, kliknijcie tutaj: Ufunduj dziecku bilet do teatru. Nie wiem, ile Popowiczanek wzięło udział w tej akcji - ja z Jasią tak. Dlatego dostałyśmy od organizatorów podziękowania i informację o efektach tej akcji.

Otóż, w sezonie 2015/2016 udział w spektaklach teatralnych wzięło:
  • 250 dzieci z gminy Wrocław
  • 3 szkoły podstawowe
  • 2 ośrodki specjalne
  • 2 zespoły szkół
  • 1 zespół wychowawczy w ośrodku szpitalnym
  • 2 ośrodki pomocy socjalnej
Tutaj jest film z wizyty jednego z ośrodków w teatrze, kliknijcie: Relacja (film).

Fundacja prowadzi wiele ciekawych zajęć dla dzieci ze szkół i przedszkoli, zobaczcie tutaj:
Organizuje koncerty dzieci, kliknijcie tutaj: Wieczór Patriotyczny (film).

Więcej o działalności prowadzonego przez fundację centrum możecie się dowiedzieć tutaj, kliknijcie: Centrum Twórczości Dziecka. Centrum mieści się przy ulicy Kuźniczej 29a.

Działania fundacji są bardzo pożytecznym sposobem na przeciwstawienie się "wykluczeniom". Edukacja przeciw wykluczeniom ma wielu przyjaciół, kliknijcie: Przyjaciele Centrum Twórczości Dziecka. Wy też możecie zostać przyjaciółmi dzieci. Naprawdę warto popierać takie inicjatywy, kliknijcie tutaj: Kontakt z fundacją.

17 sierpnia 2016

Katedra ormiańska we Lwowie

Gdy przygotowywałam w czerwcu wpis "chińsko-japoński" (kliknijcie tutaj: Japoński taniec w polskim brzmieniu), na stronach Wrocławskiego Centrum Seniora pojawiła się informacja o czasowej wystawie w Muzeum Architektury, ul. Bernardyńska 5, kliknijcie tutaj: Katedra ormiańska we Lwowie. Wystawa będzie czynna do 4 września 2016.

Oto co o katedrze ormiańskiej napisano na stronach Muzeum Architektury we Wrocławiu, kliknijcie: Historia i twórcy katedry ormiańskiej. Historia katedry ormiańskiej, pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, sięga czternastego wieku. To jeden z najstarszych i najcenniejszych zabytkowych kościołów we Lwowie. Jego kształt zewnętrzny jest niepozorny, za to wnętrze oszołamia. Za kolejnymi zmianami katedry stoją nazwiska wielkich artystów, kliknijcie tutaj: Katedra - historia

Tak wyglądała katedra przed rozpoczęciem prac renowacyjnych, kliknijcie: Katedra ormiańska 2011 (krótki film) O tych pracach możecie się dowiedzieć z wykładu Joanny Wolańskiej, kliknijcie: O renowacji katedry i jej historii - wykład (długi film).
 
Niestety Lwów znam tylko z internetu i opowiadań znajomych. O popularności Lwowa wśród czytelników bloga świadczyła wysoka pozycja w rankingu wpisu, kliknijcie tutaj: Kwiecień - miesiąc lwowski w ramach ESK 2016.

Wpis zdobią zdjęcia katedry Notre Dame w Paryżu. Może macie własnoręcznie zrobione zdjęcia katedry ormiańskiej? Przyślijcie!

15 sierpnia 2016

Polskie pejzaże

Ostatnio zastanawiałam się, co robi na mnie większe wrażenie - obrazy czy fotografie? Chyba fotografie, bo pokazują otaczającą nas "szarą rzeczywistość" w sposób niezwykły. Wydobywają z niej szczegóły, których na co dzień nie zauważamy. Są często bardziej baśniowe niż baśnie.

Już mieliście okazję, żeby zobaczyć takie baśniowe krajobrazy, zrobione przez polskiego fotografika Leszka Paradowskiego - mistrza krajobrazu, laureata wielu nagród, kliknijcie tutaj: Leszek Paradowski. Prawdziwy artysta - "zawodowiec". Inscenizowane przez niego fotografie to perełki.

Fotografików dokumentujących naszą piękną Polskę całą są tysiące, kliknijcie na przykład tutaj: Fotogalerie.pl. Podziwiam ich pasję. W czerwcu na jednym z portali internetowych pokazano fotografie polskich pól, zrobione przez Przemysława Kruka, kliknijcie tutaj: Przemysław Kruk. Kto by pomyślał, że tak piękne mogą być polskie pola. Po co jechać za granicę, skoro w Polsce są takie krajobrazy. Naprawdę można się zakochać w polskich krajobrazach. Koniecznie klikajcie na zdjęcia, żeby je powiększyć.

Dzięki fotografikom Polskę odkrywam na nowo, siedząc w domu, kliknijcie tutaj: Robert Radomski. Ostatnio zachwyciły mnie fotografie wrocławianina Mikołaja Nowackiego, absolwenta Uniwersytetu Wrocławskiego, który zamienił prawo na fotografikę, kliknijcie tutaj: Mikołaj Nowacki. Jest on laureatem wielu międzynarodowych konkursów i wielbicielem "dzikiej Odry".

W 2013 roku, Nowacki miał indywidualną wystawę "Odra" w VII Gallery w Nowym Jorku, a w 2014 dzięki "Odrze" był nominowany do dziesięciu najlepszych fotografików na "Xishuangbanna Photo Festival" w Chinach, kliknijcie tutaj: Odra w Nowym Jorku. Tutaj możecie zobaczyć jego "Odrę", kliknijcie: Odra, część 1  oraz tutaj: Odra, część 2. Poświęcił na to pięć lat życia.

Fotograficy amatorzy też są wspaniali. Czy pamiętacie nastrojowe zdjęcia, zrobione przez Krzysztofa z Piły, kliknijcie tutaj: Krajobrazy Krzysztofa oraz motyle, które fotografuje Kasia z Libiąża, kliknijcie tutaj: Motyle Kasi. Ich jesienne zdjęcia pojawiły się na naszym blogu w zeszłym roku, kliknijcie tutaj: Jesień w obiektywie.

My Popowiczanie też mamy wielbicielkę "dzikiej Odry". Czy pamiętacie to zdjęcie zrobione przez Alę? Kliknijcie tutaj: Co słychać u Popowiczan?. Mnie się to zdjęcie bardzo podoba.


Popowiczanki, jakie krajobrazy pojawiły się ostatnio w obiektywach Waszych aparatów? Może zrobimy z nich czasową wystawę na blogu. Co Wy na to? Ja jestem "za".  

Nie wiem, ile Popowiczanek lubi robić zdjęcia. Myślę, że jest ich wiele. Hania z Krzyków chodziła nawet na warsztaty filmowe. Halinka ukończyła warsztaty fotograficzne. Mają więc pełne kwalifikacje, żeby stworzyć Sekcję Fotograficzną w naszym stowarzyszeniu. Ja tej sekcji nie utworzę, bo marzy mi się sekcja zwariowanych pomysłów.

Pewnie zastanawiacie się, co zdjęcie ze złotą rybką ma wspólnego z tematem wpisu. Otóż, ma - pokazuje polskie "klimaty". Zrobiłam je we Wdzydzach Kiszewskich na majowej wycieczce na Kaszuby. Rybka zachęca turystów do skorzystania z małego przydrożnego baru. Myślę, że skutecznie. Czy pamiętacie ten wpis, kliknijcie tutaj: Wdzydze Kiszewskie - kraina spokoju?

13 sierpnia 2016

Dużo czy mało dla nas seniorów?

Dojrzali Wspaniali, czy może za mało Wami zajmuję się na blogu? Chyba jesteście na wakacjach, więc nie będę Was męczyć ciągle nowościami. Dzisiaj powtórka. Przypomnę Wam niektóre wpisy "o Was - dla Was" z tego roku.

Najpierw jednak Was poinformuję, że tegoroczne Dni Seniora będą we Wrocławiu w dniach 22 września - 9 października, kliknijcie tutaj: Dni Seniora 2016.

W styczniu 2016 pisałam o Wrocławskiej Radzie Seniorów i portalach dla seniorów. Czy coś z tego zapamiętaliście, kliknijcie tutaj: Uwaga, Senior idzie. Zastanawiałam się, czy edukacja w internecie to coś dla Dojrzałych Wspaniałych, kliknijcie tutaj: Edukacja w internecie - coś dla nas?. Propagowałam Wrocławską Kartę Seniora, kliknijcie tutaj: Senior w Arkadach Wrocławskich.

W lutym porównywałam wrocławskich seniorów z poznańskim, kliknijcie tutaj: Poznań czy Wrocław, oraz pisałam o konkursach dla seniorów, kliknijcie tutaj: Konkursy na projekty społeczne "Seniorzy w akcji". Czekając na wiosnę, zachęcałam Dojrzałych Wspaniałych do gimnastyki, kliknijcie tutaj: Gimnastyka dla wygodnych (?) seniorów. Sama z niej nie skorzystałam.

W marcu propagowałam ekologiczne forum dla seniorów, kliknijcie tutaj: Senior z ekologią na ty. Pierwszego kwietnia próbowałam Was nabrać, kliknijcie tutaj: Sensacja dnia! Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu żart stał się prawdą w czerwcu. Kto by się tego spodziewał wtedy?

W maju zastanawiałam się, czy polscy seniorzy chętnie są wolontariuszami, kliknijcie tutaj: Wolontariat 55+ . W czerwcu sugerowałam, że okulary stroboskopowe są atrakcyjne dla seniorów, kliknijcie tutaj: Stroboskopowe okulary dla seniorów.

W lipcu wysyłałam Was na warsztaty z kręcenia filmów poklatkowych, kliknijcie tutaj: Film poklatkowy. Ta wyliczanka pokazuje, że wpisów dedykowanych Dojrzałym Wspaniałym na naszym blogu było dużo - mam nadzieję, że nie za dużo.

11 sierpnia 2016

Zadeptane monety

Nie mam pojęcia, jak się wpada na pomysł, żeby rozrzucać monety gdzie popadnie. To zrobił artysta na Kozanowie, w ramach projektu "W poszukiwaniu cudownego", kliknijcie tutaj: Wystawa na azymut.

Równie niezwykły jest pomysł, żeby w zamurowanym zsypie rozlegały się dźwięki przypominające, jak zsyp kiedyś "grał". Tak zrobiła artystka w jednym z bloków na Kozanowie. Czy ktoś z Was to słyszał? Ja niestety nie.

Zdjęcia załączone do tego wpisu przedstawiają inne równie zwariowane "instalacje artystyczne" na Kozanowie, wykonane w ramach wystawy "W poszukiwaniu cudownego" (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć):
  • "Kanał" Jacka Niegody (to te betonowe rury), kliknijcie tutaj: Jacek Niegoda,
  • "Bezdech. Model punktu oporu przed brunatną falą" Julity Wójcik (to te worki z piaskiem, takie jak w czasie powodzi), kliknijcie tutaj: Julita Wójcik,
  •  "Kozanów - rzeźba społeczna" Krzysztofa Żwirblisa (to ten napis "FALA CUDÓW" utworzony z "odpadów" przyniesionych przez mieszkańców), kliknijcie tutaj: Krzysztof Żwirblis.




Justyna, która oprowadzała mnie i Marysię po Kozanowie (kliknijcie tutaj: Popowiczanki w poszukiwaniu cudownego), dała nam dwie dziwne monety (medale?). Jest na nich z jednej strony napis: "In Varietate Concordia" oraz gwiazdki wokół, ale jednej gwiazdki brakuje. Ten napis jest to dewiza Unii Europejskiej, kliknijcie tutaj: Dewiza. Z drugiej strony jest jakaś mapa - granice.

Dowiedziałyśmy się, że artysta "wyprodukował" tych monet 7500 (zobaczcie zdjęcie obok). Myślę, że tę liczbę znacie i domyślacie się, o co artyście chodziło. Jeśli nie, to kliknijcie tutaj i przeczytajcie informacje o Hubercie Czerepoku i jego pomyśle "Część polskiej tożsamości":  Punkt 14. Monety są rozrzucane po całym Kozanowie. Jeśli nikt ich nie znajdzie i zostaną wdeptane w ziemię, to za 1000 lat będą się zastanawiali, a jakie to  państwo istniało na tych ziemiach.

O tym, co się działo na Kozanowie, gdy artyści tworzyli swoje dzieła, co zostało zniszczone lub skradzione itd. może opiszę w następnym wpisie. O tym wszystkim opowiedziała nam Justyna, gdy zwiedzałyśmy z nią wystawę. Rozmowa z Justyną i jeszcze jednym tajemniczym zwiedzającym była porywająca. Warto zwiedzać wystawę z przewodnikiem.

09 sierpnia 2016

Steve Jobs - wizjoner i ekscentryk

Chyba każdy słyszał o firmie Apple, która już pod koniec lat 70-tych zaczęła wprowadzać na rynek przełomowe rozwiązania i technologie, które dziś uważamy za coś zupełnie normalnego i powszechnego. Przykładem niech będzie komputer domowy, kolorowy monitor, myszka komputerowa, odtwarzacz MP3, czy telefon z ekranem dotykowym. To tylko niektóre z pomysłów wprowadzonych na rynek dzięki uporowi Steve'a Jobs'a.

Nieżyjący już prezes Apple był postacią barwną i kontrowersyjną. Już jako dziecko pokazywał swoim przybranym rodzicom, że ma swoje własne zdanie i będzie szedł przez życie własną drogą. Wraz ze swoim przyjacielem Steve'm Wozniakiem wprowadzili na rynek pierwszy komputer domowy Apple I w 1976 roku. Jobs, który do pracy przychodził na boso, mył się okazjonalnie, a pracowników traktował dość specyficznie, został wyrzucony z własnej firmy i dzięki temu możemy oglądać teraz animacje komputerowe, bo to właśnie On stworzył firmę PIXAR ("Toy Story", "Dawno temu w trawie", "Gdzie jest Nemo?", "Potwory i spółka" i wiele innych) oraz specjalny komputer do obróbki grafiki NeXT.

Znakomity biograf Walter Isaacson postanowił zmierzyć się z ogromem osiągnięć i barwnym życiem Steve'a Jobs'a i tak właśnie powstała bardzo interesująca i wciągająca biografia. Książka pt. "Steve Jobs" to podróż w czasie i technologii. Od hipisów poprze bum gospodarczy lat 90-tych od czasów współczesnych i od kalkulatorów i prostych maszyn obliczeniowych do komputerów mieszczących się w naszych kieszeniach. Zachęcam do lektury oraz poznania człowieka, który dzięki sile charakteru niejednokrotnie zmieniał otaczający nas świat, a jego spuścizna jest widoczna po dziś dzień w otaczającej nas technologii.

 




Konrad - administrator

* Tak dla jasności, to nie przepadam za firmą Apple i nie zmieniłem "religii". Nadal uważam, że wolność użytkownika jest ważniejsza niż spójność oprogramowania, czy wizja prezesa wielkiej korporacji.

08 sierpnia 2016

Bolesławiec czy Włocławek?

Muszę się Wam przyznać, że mam w domu "Włocławek", a "Bolesławca" nie. Kto z Was wie, co mam na myśli? Tak - wyroby ceramiczne, zdobione w charakterystyczny sposób.

Co roku w Bolesławcu odbywa się święto ceramiki. W tym roku będzie ono w dniach 17-21 sierpnia. Już w połowie czerwca pisano o tym m.in. na stronach internetowych Wrocławskiego Centrum Seniora, kliknijcie tutaj: Bolesławieckie święto ceramiki. Z tej okazji organizowane są wycieczki. Czy się tam wybieracie?

Zwiedziłam już wiele miast Dolnego Śląska. Niestety jak dotąd nie należy do nich Bolesławiec. Zdjęcia ceramiki z Bolesławca zrobiłam do tego wpisu w jednym z wrocławskich sklepów.

Bolesławiec ma 40 tysięcy mieszkańców i długą historię, kliknijcie tutaj: Bolesławiec - wikipedia. Przez miasto przebiega droga św. Jakuba, kliknijcie tutaj: Dolnośląska Droga św. Jakuba  do Santiago de Compostela w Hiszpanii, kliknijcie tutaj: Santiago de Compostelai.

Jednak Bolesławiec jest znany głównie z ceramiki. Mówi się nawet o ceramicznej ekspansji Bolesławca, ponieważ wyroby z ceramiki podbijają Azję, m.in. Koreę, dla której opracowano w Fabryce Naczyń Kamionkowych "Manufaktura"specjalne wzory, kliknij tutaj: Manufaktura.

Zakładów produkujących ceramikę jest w Bolesławcu więcej. Ze słynnych złóż glin w Bolesławcu i okolicach korzystają 22 inne firmy. Ceramikę produkują również państwowe Zakłady Ceramiczne "Bolesławiec", kliknijcie tutaj: Zakłady Ceramiczne "Bolesławiec" , a także "Ceramika Artystyczna", kliknijcie tutaj: Ceramika artystyczna - spółdzielnia rękodzieła, zobaczcie też tutaj: Ceramika Wiza.

Nie traktujcie tego wpisu jako reklamy. Zachęcam Was tylko do podziwiania bogactwa wzorów i do porównywania "Bolesławca" z "Włocławkiem":


06 sierpnia 2016

Geometryczne środki Wrocławia, Polski, Europy

Nie wiem, czy damy radę. Jeszcze nie zaczęliśmy malować Nadodrza na kolorowo, kliknijcie tutaj: Nadodrze. Rewitalizacja Browaru Mieszczańskiego też jeszcze przed nami, kliknijcie tutaj: Browar Mieszczański, a tu czeka nas nowe trzecie zadanie: oznakowanie środka geometrycznego Wrocławia.

Sprawa oznakowania tego szczególnego punktu zainteresowała już członków Rady Nieruchomości nr 2 Spółdzielni Mieszkaniowej "Popowice" (zobaczcie ostatni numer "Naszych Popowic"), a o środku geometrycznym Wrocławia pisano w Gazecie Wrocławskiej w marcu 2016.

To wszystko do tej pory działo się bez naszego udziału. Tak dalej nie może być, bo przecież w regulaminie naszego stowarzyszenia zapisano, że jednym z naszych celów jest "popieranie inicjatyw lokalnych". Dlatego zaczęłam szukać w internecie, gdzie dokładnie na Popowicach jest geometryczny środek Wrocławia. Otóż, jest on tutaj (kliknijcie): Geometryczny środek Wrocławia. Media twierdzą, że znajduje się on przy trzepaku na ulicy Rysiej. Aby ułatwić Wam lokalizację tego punktu, zrobiłam zdjęcie tego trzepaka (zobaczcie powyżej - jak zwykle kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć).

Po ustaleniu lokalizacji środka Wrocławia, namówiłam Hannę (Popowiczankę z Popowic) i Marysię (Popowiczankę ze Szczepina), żebyśmy "przystąpiły do dzieła". Marysia przyniosła łopaty (łopatki?).  Hanna i ja wykopałyśmy dziurę pod "kamień węgielny" w miejscu na przyszły pomnik środka Wrocławia. Kamienia na razie nie mamy, więc dziurkę wykopałyśmy maleńką - chyba jej na zdjęciach nie widać:


 Na zakończenie całej tej akcji zrobiłyśmy sobie zdjęcie przy trzepaku:


Popowiczanie, musimy rozpowszechniać nasz trzepak, bo zgodnie z regulaminem stowarzyszenia "Popowiczanie" jednym z naszych celów jest "promocja wiedzy o Popowicach i Wrocławiu". Na początek, powinniśmy zrobić zdjęcia trzepaka o różnych porach roku. Niech wszyscy podziwiają, jaki jest piękny.

Na ścianie bloku obok trzepaka jest napis "Białowieska 72-74". Zatem, jaka jest oficjalna lokalizacja tego punktu? Trzepak na skwerku między Rysią i Białowieską? Rozpocznijmy konsultacje, jak nazwać ten punkt. Może nawiążemy kontakty z przewodnikami, którzy ukończyli specjalne warsztaty w Tratwie, kliknijcie tutaj: Przewodnicy z okolicy - warsztaty dla miłośników Popowic. Przecież w naszym regulaminie w roku 2010 zapisano: " współpracę z wszelkimi osobami i instytucjami o podobnych celach działania".

Geometryczny środek Polski znajduje się w miejscowości Piątek w województwie łódzkim. O tym, jak go wyznaczono, możecie się dowiedzieć tutaj (kliknijcie): Środek Polski. Środek Wrocławia wyznaczono w podobny sposób jak geometryczny środek Polski (nie mylić ze środkiem ciężkości). Uroki środka Polski, czyli Piątku, możecie obejrzeć na zdjęciach tutaj (kliknijcie): Piątek (zdjęcia) oraz na filmie, kliknijcie: Piątek (film z YouTube). Nie miałam pojęcia, że kiedyś było to takie ważne miasto.

Ze środkiem Europy jest problem. Usiłowano go wyznaczyć na różne sposoby, bo trudno ustalić granice Europy. Poczytajcie tutaj (kliknijcie): Środki Europy. Jeden z tych środków leży w miejscowości Suchowola koło Białegostoku, kliknijcie: Suchowola.

Ze środkiem świata jest jeszcze gorzej. Salvador Dali podobno umieścił środek świata na placu przed dworcem kolejowym w Perpignan, kliknijcie tutaj: Perpignan. Nie wiadomo, dlaczego. Niektórzy myślą, że środek świata leży na równiku w Ekwadorze, kliknijcie: Ekwador. Nasza Jasia woli Delfy w Grecji, gdzie jest "pępek ziemi", kliknijcie tutaj: Delfy. Kto z Was wie, czy jest geometryczny środek świata? Jego chyba się nie da zdefiniować matematycznie.

04 sierpnia 2016

Boginie piękna

Ideał kobiety zmienia się wraz z upływem czasu. Są jednak niezwykłe kobiety ponadczasowe, które wzbudzają zainteresowanie i podziw zawsze. Moim zdaniem, należy do nich Marylin Monroe. Niestety jej kariera nie potoczyła się tak jak powinna, a burzliwe życie było za krótkie. Żal mi jej.

Na szczęście świat o niej nie zapomniał, a we Wrocławiu mamy bardzo ciekawą kolekcję jej zdjęć. Część z nich można oglądać w Sali Cesarskiej w Hali Stulecia na wystawie od 1 lipca do 17 sierpnia, kliknijcie: Wystawa, w godzinach 12-18, wstęp wolny. Gdzie jest Sala Cesarska dowiecie się tutaj, kliknijcie: Sala Cesarska.

Drugą bohaterką wystawy jest Marlena Dietrich, zupełnie inna gwiazda światowego kina. Tutaj możecie przeczytać więcej o obu boginiach piękna, wspaniałych aktorkach, oraz je obejrzeć:

02 sierpnia 2016

Wrocław od strony podwórka

Zastanawiam się, czy może zaczęłybyśmy robić zdjęcia na pewien z góry narzucony temat. A potem na jakimś naszym spotkaniu opowiedziałybyśmy o historii tych zdjęć i wrażeniach, które one w nas wywołują.

Oto moja pierwsza propozycja, zainspirowana reportażem Filipa Springera. Zacznijmy dokumentować wrocławskie podwórka. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Czy znajdziemy na nich coś oryginalnego, zaskakującego?

Ten pomysł wpadł mi do głowy po przeczytaniu w czerwcu w pewnej weekendowej gazecie reportażu Filipa Springera zatytułowanego "Polskie podwórka okiem Springera" z podtytułem "Strach wchodzić, żal wychodzić". Zobaczcie tutaj serię zdjęć podwórek, zrobionych przez Filipa Springera, kliknijcie tutaj: Zdjęcia polskich podwórek. Jest to zbiór bardzo ciekawych fotografii, pokazujących polską rzeczywistość od podwórka.

Reportaż był efektem czteroletnich wędrówek Filipa Springera po polskich podwórkach. Zdjęciom towarzyszył bardzo ciekawy tekst, komentujący polskie zwyczaje, m.in. potrzebę siedzenia "na przyzbie", czyli czegoś czego nam brakuje w wielkim mieście. Autor zastanawiał się, dlaczego na tych, w większości przypadków biednych, podwórkach stoją tak naprawdę rupiecie i inne dziwne rzeczy,  które spełniają jednak ważną rolę - są dla mieszkańców ważne.

Filip Springer, absolwent uniwersytetu w Poznaniu, jest cenionym reporterem i reportażystą, kliknijcie tutaj: Filip Springer - wikipedia. Ma on wiele osiągnięć. Jego debiutancki reportaż "Miedzianka. Historia znikania" znalazł się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki w 2011, kliknijcie tutaj: Finaliści nagrody im. R. Kapuścińskiego 2011 i w finale Nagrody Literackiej Nike w 2012, kliknijcie tutaj: Finaliści nagrody NIKE 2012.

Na początek zrobiłam kilka zdjęć podwórek w rejonie ulicy Rydygiera (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć). Na drugim zdjęciu jest chyba mural wymalowany przez gości z Poznania na ESK 2016.

Oczywiście, my Popowiczanki nie mamy szans, żeby swoimi zdjęciami rywalizować z Filipem Springerem. Na szczęście jest jeszcze drugi powód, żeby robić zdjęcia wrocławskich podwórek.

Od maja do sierpnia odbywają się we Wrocławiu mini koncerty z cyklu Zapomniane miasto.  Ostatni koncert będzie 28 sierpnia. Organizatorem jest Narodowe Forum Muzyki, kliknijcie tutaj: Narodowe Forum Muzyki. Koncerty są w dziwnych miejscach, m.in. na podwórkach. Wspominałam o tym w maju we wpisie, kliknijcie tutaj: Dziwny jest ten Wrocław.

Zatem mamy drugi powód, żeby dorzucić do tego wszystkiego małą własną cegiełkę, fotografując wrocławskie podwórka. W planie mam wpis o podwórkach przy ulicy Roosevelta. Byłam tam ostatnio i rozmawiałam z twórcami. Jaki jest tego efekt, dowiecie się wkrótce. Teraz tylko jedno zdjęcie stamtąd:

Na zakończenie mam pytanie do polonistek: Czy słowa reporter i reportażysta oznaczają to samo? Podobno "reportażysta" dumniej brzmi niż "reporter".